Dołącz do czytelników
Brak wyników

Otwarty dostęp , Praktyczny Przewodnik Nauczyciela

15 stycznia 2020

NR 34 (Styczeń 2020)

Uczucia w słowa zaklęte, czyli miłość niejedno ma imię

238

„Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący (…)” . Tymi słowami rozpoczyna się Hymn o miłości św. Pawła, który do dziś stanowi wzorcowy przykład ujęcia miłości w dwo- jaki sposób. Z jednej strony, w warstwie znaczeniowej, św. Paweł pokazuje miłość jako uczucie doskonałe, piękne, czyste – bez którego bylibyśmy bezwartościowi. Nie doświadczając jej, nie moglibyśmy osiągnąć pełni człowieczeństwa – nadaje sens naszemu życiu, stanowi w nim wartość najwyższą.

Różne języki miłości

Uczucie miłości w hymnie odnajdujemy również w warstwie językowej, za pomocą której można określić jej cechy: „(…) cierpliwa jest, łaskawa jest, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego, wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma, nigdy nie ustaje”1. Nie bez znaczenia pozostaje tu użycie środków stylistycznych, tj. epitetów (miłość cierpliwa, łaskawa), metafor („miłość (…) nie unosi się pychą”) oraz porównań („Miłość (…) nie jest jak proroctwa (…)”), które zgrabnie wplecione w treść utworu wywołują uczucie wewnętrznego spokoju, błogości i akceptacji. To właśnie dzięki umiejętnemu dostosowaniu języka do przekazywanych treści ujawniamy nasze myśli i emocje. 

O miłości, jej cieniach i blaskach, pisało przez wieki wielu artystów. Próbowano „rozłożyć” ją na części pierwsze, zanalizować i zrozumieć. Miłość jest jednak takim uczuciem, którego poznać do końca nie można. Można natomiast spróbować dowiedzieć się, jak ją „czytać” i jak z nią „postępować”. Tymi zagadnieniami zajmuje się dr Gary Champan – amerykański terapeuta, który na całym świecie prowadzi zajęcia pomagające ludziom budować trwałe i szczęśliwe związki. W swojej książce Pięć języków miłości określa pięć obszarów, dzięki którym człowiek może czuć się kochany. Pierwszym z nich są afirmacje, czyli słowa wsparcia, których celem jest pozytywne wzmocnienie bliskiej nam osoby. Czujemy się przecież ważni, kiedy nasi najbliżsi doceniają nas czy zauważają to, co w nas dobre, używając do tego stosownych słów. Drugim wyrazem miłości są prezenty, rozumiane jako sentymentalne przedmioty przypominające nam o ukochanej osobie – traktowane jako talizman, który przynosi nam szczęście. Wyrazem miłości mogą być też drobne przysługi, byśmy czuli się odciążeni od codziennych obowiązków. Do języków miłości autor zalicza także dotyk, który może działać kojąco, oraz czas. Chwile spędzone razem, poczucie przywiązania i jedności są z pewnością tym, co buduje fundament wspólnego życia2. Wartość wspólnego czasu znakomicie obrazują słowa kard. Stefana Wyszyńskiego: „Ludzie mówią: «czas to pieniądz». Ja mówię inaczej: «czas to miłość». Pieniądz jest znikomy, a miłość trwa”3.

POLECAMY

Siła słów – siłą uczuć

Jednym z obszarów, o którym pisał autor, są słowa, którymi zwracamy się do bliskich nam osób, by okazać im nasze uczucia. Słowa mają przecież olbrzymią moc: mogą ranić, zadawać ból, ale mogą też dowartościowywać, uwznioślać, zmieniać bieg życia. Nasza codzienna mowa przepełniona jest przecież zwrotami i wyrażeniami, których celem jest wywołanie u odbiorcy określonych uczuć i emocji – a emocje są źródłem powstawania dzieł sztuki: od rzeźby i malarstwa, po literaturę i film. To właśnie dzięki nim szybciej bije nam serce czy tracimy dech w piersiach ze wzruszenia. Dzieje się tak podczas oglądania fascynującego filmu czy czytania tekstu, nawet czterowersowego. Poza somatycznymi oznakami dotykających nas emocji nie można pominąć też roli języka, dzięki któremu nasze serce „drgnęło”. Perswazyjne użycie języka, środków stylistycznych, przeplatanych grą znaczeń, to coś, co tworzy nasz język absolutnie wyjątkowym. Nie można więc odciąć języka od emocji, ponieważ również w ten sposób wyrażamy swój stosunek do otaczającego nas świata, ludzi czy zdarzeń. Język nie służy jedynie do opisania tego, co widzimy i słyszymy, ale przede wszystkimi do tego, co czujemy. Określa naszą osobowość, obnaża lęki, pokazuje siłę. Może brzydzić, razić, straszyć, ale może też zachwycać, wzbudzać podziw, czynić świat piękniejszym. Pełni więc olbrzymią rolę w kształtowaniu naszego świata, porządkowaniu go, oswajaniu ze światami innych. I choć „w słowach można zapisać myśli – nie można zapisać w słowach uczuć”4, to bogata leksyka języka polskiego pozwala opisywać to, co w nas piękne i ważne. Poza środkami poetyckimi ważną rolę w określaniu naszych uczuć odgrywają wyrazy nacechowane emocjonalnie. Mogą one przybrać postać wykrzyknień, np. „bum”, zwrotów charakteryzujących: „Ale z ciebie fajtłapa”, czy też wulgaryzmów, które – poza wyrażeniem emocji – łamią często językowy savoir-vivre. Należy jednak pamiętać, że wulgaryzmy stanowią w języku osobną kategorię. Czasem użyte są przez artystów świadomie, by wywołać określone emocje u odbiorcy, zwrócić uwagę na wartość znaczeniową dzieła. Przykładem utworu, w którym wulgaryzmy są sposobem opisywania świata przez głównych bohaterów, jest powieść Doroty Masłowskiej pt. Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną. Bohaterowie to młodzi ludzie, którzy żyją w sposób uznawany za margines społeczny. Używają wulgarnych słów, ponieważ tylko w ten sposób mogą wyrazić swoje uczucia. Dzięki temu zabiegowi czytelnik ma wrażenie przebywania w realnym świecie postaci i współuczestniczenia w ich codzienności. Podobny zabieg zastosował reżyser nagrodzonego m.in. na Festiwalu Filmu i Sztuki „Dwa Brzegi” w 2014 r. krótkometrażowego filmu pt. „Mocna kawa wcale nie jest taka zła”. Film opowiada historię dwóch mężczyzn: ojca i syna, którzy chcą się porozumieć i pogodzić, ale ich żywiołowe temperamenty im to utrudniają. Wulgaryzmy są więc pomocne, by krótko i dobitnie wyrazić to, co czują. 
Mówiąc o roli języka w nazywaniu uczuć, nie można pominąć zdrobnień i zgrubień, których używamy w określonym celu. Zdrobnienia, za pomocą formantu -ek, -uszek czy -eczka, określają nasz pozytywny stosunek do rzeczywistości, zjawisk lub rzeczy, np. kwiatuszek, laleczka. Natomiast dodanie formantu -ysko czy -isko określa to, co jest dla nas negatywne, np. kocisko. Jedno jest pewne – język to nasza kulturalna moc, czasem zmieniania świata.

Ulotne chwile z Safoną

Bogactwo języka polskiego pozwala na określanie całej gamy uczuć, której doświadcza człowiek. Widać to wyraźnie w tekstach poetyckich, ilustrujących różne oblicza miłości. Można by więc rzec, że miłość w języku przybiera różne formy zespolenia, dzięki różnym sposobom określania tego, co piękne i wzniosłe – czasem wyzbyte konwencjonalizmu. Zauważamy to w wierszach Safony – starożytnej poetki, żyjącej na przełomie VII i VI w. p.n.e. na wyspie Lesbos. Poetka obdarzona była niezwykłym darem wyrażania tego, co ulotne i duchowe. Przykładem może być wiersz Zazdrość, który przełożył Nikos Chadzinikolau:

„Podobny do boga wydaje mi się
ten mężczyzna, który siadł naprzeciwko
i uważnie słucha twoich słodkich słów
w oczarowaniu.

Gdy ponętnie się uśmiechasz, me serce
w piersi drży niespokojne, zalęknione,
a gdy na ciebie patrzę, łamie się głos,
nagle zanika.

Plącze mi się język, zamiera słowo,
powolny płomień przenika me ciało,
oczy tracą blask, to znów dźwięczy w uszach
świdrujący szum.

Oblana zimnym potem drżę cała,
bardziej zielona od zielonej trawy.
I czuję, że za chwilę stracę życie,
padnę zemdlona.

Biedna, ze wszystkim muszę się pogodzić”5.

W wierszu poetki występują zewnętrzne symptomy uczuć, zapisane za pomocą wyrażeń: „łamie mi się głos”, „plącze mi się język”, „oblana zimnym potem”. Znaczące jest też tu zastosowanie hiperboli: „I czuję, że za chwilę stracę życie”. Podmiot liryczny pokazuje, że walczy z emocjami, próbuje okiełznać miłość, ale w tej walce przegrywa. 
Safona przez wielu budziła zachwyt. Wiele autorek nawiązywało do jej twórczości, oddając jej tym samym poetycki hołd, ale były też i takie, które bezpośrednio się z nią utożsamiały. Do tych drugich należy Sofia Parnok – rosyjska poetka, żyjąca na początku XX w. – która w zbiorze wierszy Róże Pierii wciela się w rolę Safo – kocha i śpiewa. Parnok, podobnie jak starożytna poetka, darzyła miłością kobiety i właśnie to uczucie stało się tematem jej twórczości. Jak pisze Iwona Misiak, Sofia Parnok w bardzo subtelny, ale jednoznaczny sposób opisała swoje pierwsze spotkanie z długoletnią przyjaciółką, Maryną Cwietajewą: 

„Wyciągnęłaś do mnie rękę
I dotknęłaś mojej.
Miękko w dłoniach spoczął kamień lodu”6.

W wielu opracowaniach Sofię przedstawia się jako pożeraczkę kobiecych serc, kobietę, której należy się bać, ponieważ jej urok jest obezwładniający. Zresztą sama Maryna Cwietajewa tak pisze o swojej przyjaciółce:

„Widzę w tobie wszystkie bohaterki
tragedii Szekspira,
ciebie, młodą, tragiczną postać
nikt nie uratował.
Tak wytrwale powtarzasz
miłosny recytatyw. (…)
Kocham cię! Jak chmura gradowa
nad tobą grzech! (…)”7. 

W warstwie językowej zauważamy oszczędność wyrazu. Wersy są krótkie, lapidarne w formie, pozbawione patetyzmu. Miłość w języku przejawia się tu w konkretyzacji pojęć, pozbawiona jest uwzniośleń, np. „Kocham cię”, „ciebie (…) nikt nie uratował”.
Nawiązań do twórczości Safony doczekaliśmy się również w postaci naszej rodzimej poetki – Haliny Poświatowskiej. Jej eteryczne i sensualne wiersze, przepełnione tęsknotą, śmiercią i miłością, wpisały się w kanon współczesnej literatury pięknej. Poświatowska miała niezwykły dar uzewnętrzniania uczuć, łączenia tego, co ulotne, z tym, co nieuniknione. Kochała do szaleństwa, a jednocześnie nienawidziła, by jednocześnie nadać sens pięknu i okrucieństwu tego świata. Próbowała oswoić uczucia, spersonifikować je, uczynić naturalnymi towarzyszkami życia. W jej wierszach wszystko, co ważne, kryje się w trafności metafor i oszczędności poetyckiego wyrazu, co możemy zauważyć w wierszu Lubię tęsknić:

„lubię tęsknić
...

Artykuł jest dostępny w całości tylko dla zalogowanych użytkowników.

Jak uzyskać dostęp? Wystarczy, że założysz konto lub zalogujesz się.
Czeka na Ciebie pakiet inspirujących materiałow pokazowych.
Załóż konto Zaloguj się

Przypisy