Dołącz do czytelników
Brak wyników

Trochę sobie pożartowałem, a trochę nie

Artykuły z czasopisma | 30 listopada 2017 | NR 8
67

Jest Pan ostatnimi czasy jednym z najczęściej nagradzanych i nominowanych poetów w najważniejszych konkursach literackich w Polsce, zarówno w tych o ugruntowanej już pozycji (Nagroda Fundacji im. Kościelskich, Nagroda Literacka Nike, Wrocławska Nagroda Literacka „Silesius”), jak i w tych najmłodszych (Nagroda im. Wisławy Szymborskiej). Jak postrzega Pan zmieniający się, polski i zagraniczny rynek nagród literackich i czy przywiązuje Pan do niego wagę jako poeta? James English na przykład, odnosząc się do globalnego wymiaru nagród nazwał go w Ekonomii prestiżu międzynarodowym sportem, który posiada silny kapitał symboliczny.

– Proszę pozdrowić pana Englisha i życzyć mu ode mnie symbolicznych sukcesów we wszystkich konkurencjach, które uprawia. Nie wiem, jak elastyczne są dla Pani pojęcia „ostatnich czasów”i „najczęściej nagradzanych”, ale muszę tu uściślić: w obecnym stuleciu przyznano mi jedną nagrodę, Silesiusa. Bo na przykład wspomniana Nagroda Kościelskich to lata 90. ubiegłego wieku. Natomiast rynku nagród nie śledzę, bo nie mam czasu. Jestem łasy na nagrody i gdyby istniało niebezpieczeństwo, że przegapię jakąś przyznaną właśnie mnie, to pewnie bym śledził. Na szczęście wszystko jest bardzo dobrze zorganizowane i laureat czy nominant zawsze zostaje powiadomiony na czas. Swoją przedostatnią książkę poetycką, Pod światło, wydałem sobie sam kilka lat temu, więc sam też wysłałem ją na tych pięć konkursów. I to było niedobre, bo mi się utrwaliły w pamięci te wszystkie terminy, ci jurorzy, te sumy zawrotne… A poeta to jednak potrzebuje raczej spokojnej głowy, niech siedzi w swojej mysiej dziurze i skrobie, a nagrodę przyniosą mu w swoim czasie na złotej tacy.

Dlaczego Ośrodek „Brama Grodzka”? Dlaczego taki mały nakład tomiku Przez sen – 300 egzemplarzy? Pana ostatnią książkę trudno zdobyć nawet wprawionym w poszukiwaniach polonistom. Ci, którzy interesują się poezją współczesną, zastanawiają się, czemu tak się stało, czemu Podsiadło im to zrobił, chociaż zdają sobie sprawę z trudnej wydawniczej sytuacji poezji.

– To im zrobił Próchniak. I dobrze im tak. Ale po kolei: dlaczego „Brama”. Od dawna noszę w sercu pewien ideał współpracy poety i wydawcy, prosty, ale trudny do zrealizowania w świecie, w którym bociany klękają przed żabami. Ideał ten polega na tym, że obie strony chcą stworzyć i wydać jak najlepszą książkę, dostarczyć sobie przyjemności wspólną pracą nad nią, a jeśli się uda, to także na niej zarobić. I to się spełniło w tym przypadku. Zaczęło się od tego, że zaprzyjaźniłem się z Pawłem Próchniakiem. I on zaprosił mnie do Lublina na takie jakby warsztaty w tamtejszej Izbie Drukarstwa. Po tych warsztatach wychodzimy na papierosa, a tam taka pani mówi do mnie, że od dawna marzy o tym, żeby opracować graficznie moją książkę. No to ja mówię, że nie pani jedna i do widzenia. Potem Paweł odprowadza mnie do hotelu, a po drodze strasznie mnie sztorcuje, że co ja zrobiłem, że to przecież była pani Małgosia Rybicka! No to ja krzyknąłem: „Żona Ryby?!”. „Nie, wręcz przeciwnie! Graficzka, wybitna artystka, wszyscy pisarze marzą, żeby opracowała im książkę”. No i następnego dnia ja poszedłem do Małgosi z przeprosinowymi goździkami, a Paweł do dyrektora Tomka Pietrasiewicza z pytaniem, czy „Brama” by nie wydała mojego tomiku. A Tomek się bardzo ucieszył. I nie było żadnego negocjowania umowy, żadnych pertraktacji finansowych, żadnego niepolonistycznego traktowania kotka za pomocą młotka, tylko wszyscy z radością wzięliśmy się do roboty, jak utopijni socjaliści. Kiedy powiedziałem Małgosi, że od dawna marzę o książce, w której żaden wiersz nie jest przenoszony na następną stronę, a żaden długi wers nie jest łamany i przenoszony linijkę niżej, to mi ją tak właśnie zaprojektowała. Jak dla większości poetów, wiersz jest dla m...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Polonistyka"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy