Jak stawać się czułym nauczycielem? 6 kroków do wprowadzenia tutoringu na lekcjach języka polskiego na każdym etapie nauczania

Temat numeru

Edukacja to podróż, która może mieć funkcję „terapeutyczną” – tak dla nauczyciela, jak i dla ucznia. Nauczając, uczymy się odkrywać to, co „niewidoczne dla oczu”. Poznajemy siebie i pomagamy uczniom dokonać tego samego – dotrzeć do zakamarków ich własnego „ja”. Jak sprawić, aby lekcje języka polskiego przygotowywały nie tylko do zdania egzaminów zewnętrznych, lecz przede wszystkim do stania się świadomymi dorosłymi? W jaki sposób możemy wprowadzić na swoich zajęciach elementy tutoringu znanego z czołowych międzynarodowych uniwersytetów?

Zdarza się, że jako nauczyciele dostrzegamy rzeczy, które mogą umykać rodzicom i opiekunom naszych uczniów. Spędzamy przecież z tymi samymi dziećmi i tą samą młodzieżą po kilka, a czasem i kilkanaście godzin w tygodniu. Wydawać się więc może, że doskonale znamy ich zachowania, wiemy, czego można się spodziewać i oczekiwać. To pierwsza pułapka, w jaką wpadamy jako nauczyciele, gdy zaczynamy bazować na wyobrażeniach, nie weryfikując ich w rzeczywistości. Nie ułatwia tego ani rytm dnia wyznaczany przerwami od lekcji, ani przestrzeń do życia między pokojem nauczycielskim a salą dydaktyczną. Druga pułapka, w jaką możemy wpaść już na początku naszej zawodowej drogi, to przeświadczenie, że wyraźne odseparowanie tego, jacy jesteśmy w szkole, od tego, jacy jesteśmy poza nią, pomoże nam w grze, jaka toczy się w szkole między różnymi jej uczestnikami. To naiwne przekonanie, choć bywa wzmocnione przez kulturę, w której wyrastamy. 
Kiedy jako student polonistyki prowadziłem lekcje pokazowe w liceum, stojąc naprzeciw młodzieży i koleżanek oraz kolegów z grupy, to jednym z największych moich zmartwień nie była realizacja określonych w konspekcie celów dydaktycznych, ale to, czy w sali będzie panował spokój, a uczniowie będą zachowywali się w należyty sposób – czyli nie będą rozmawiać i nie będą zadawać dociekliwych pytań. Wpadłem więc na pomysł, że szacunek zdobędę dzięki używaniu form pan i pani, kiedy będę zwracał się do uczniów i uczennic, a wyznacznikami mojego profesjonalizmu miały być koszula i marynarka oraz przyniesiony ze sobą laptop. Spokój chciałem zbudować poprzez odpytanie jednego lub dwojga uczniów na początku zajęć, a nowoczesnym elementem na spotkaniu miało być użycie rzutnika. Lekcja w ocenie pani metodyk wypadła bardzo dobrze, lecz gdy przeglądałem informacje zwrotne od grupy, moją uwagę zwróciło jedno zdanie: „Wszystko świetnie, ale mógłbyś wyciągnąć ten kij z…”. Brakującego wyrazu się domyśliłem, a słowa koleżanki pamiętam do dziś. Pojąłem je natomiast po ukończeniu studiów, gdy dzięki dzieciom i młodzieży zacząłem uważniej przyglądać się nie tylko swojej pracy, lecz przede wszystkim temu, jakim jestem nauczycielem.

POLECAMY

Od nauczania do towarzyszenia – czym jest tutoring?

Klasyczny tutoring w formie regularnych spotkań opiekuna z podopiecznym praktykowany jest m.in. na brytyjskich uniwersytetach Oxford i Cambridge1. Nieodzownym elementem tutoriali są eseje pisane przez podopiecznego, gdyż stanowią punkt wyjścia do rozmowy z opiekunem2, podczas której pojawiają się pytania o opinię, perspektywę patrzenia czy sposób myślenia studenta. To właśnie rozmowa w duchu podmiotowego spotkania dwóch osób i pytania pogłębione stanowią m.in. istotę tutoriali. Dlatego nieprzypadkowo tutoring sięga do psychologii humanistycznej Carla Rogersa, choć współcześnie czerpie też z psychologii pozytywnej Martina Seligmana. Wnikliwy obserwator bez problemu dostrzeże związek tutoringu z pedagogiką personalistyczną, gdyż – jak i w tutoringu – „najbardziej eksponowaną (w niej) wartością jest sam człowiek jako osoba, ale i osobowość, której rozwój jest podstawowym celem działań nauczyciela i istotą samorozwoju ucznia”3. Tutoring opiera się na relacji człowieka z człowiekiem (tutora z podopiecznym), u której podstaw stoją: poczucie psychicznego bezpieczeństwa, akceptacja, otwartość, komunikacja oparta na zaufaniu, szacunek oraz wartości. 
W zależności od potrzeb i oczekiwań podopiecznego, a także kształtu spotkań w metodzie tutoringu4 możemy wyróżnić dwa podejścia: tutoring naukowy i tutoring rozwojowy. W pierwszym ważną rolę odgrywają zbieżne zainteresowania tutora i podopiecznego, pogłębianie wiedzy oraz rozwój umiejętności w wybranym obszarze nauki. Zdarza się, że cel takich spotkań jest określony już na samym początku. Inaczej w przypadku tutoringu rozwojowego – kiedy poprzez spotkania z tutorem podopieczny nie tylko odkrywa swoje talenty, lecz także uświadamia sobie swoje mocne i słabe strony. W praktyce tutorskiej oba podejścia niejednokrotnie się przenikają, bo mówimy o procesie, który trwa, oraz o relacji, która buduje się między podopiecznym a tutorem, a więc o wzajemnym oddziaływaniu. To właśnie ona stanowi o sile tej metody. 

Kluczowe aspekty tutoringu, które pozwolą Ci zbudować w klasie atmosferę zrozumienia

Wzajemny szacunek i zaufanie, żywe zainteresowanie osobą podopiecznego i wiara w jego potencjał to składowe relacji nauczyciela z uczniami. Dlatego nie bez powodu można spotkać się z opinią, że poprzez tutoring młody człowiek uczy się budować relację nie tylko z dorosłym, lecz także z samym sobą. Z tego względu tutoring – moim zdaniem słusznie – może przywoływać na myśl styl terapeutyczny w pracy nauczyciela5. Co jednak warto podkreślić, tutoring nie jest terapią i w żadnym wypadku nie rości sobie do tego prawa, ale to, co dzieje się w relacji z osobą dorosłą i podczas tutoriali, może mieć charakter terapeutyczny dla podopiecznego. W związku z tym bardzo ważna jest samoświadomość tutora i odpowiedzialność po jego stronie. Pierwszym krokiem ku temu są samoakceptacja i rozeznanie we własnym świecie wewnętrznym – umiejętność oddzielenia własnych emocji i uczuć od cudzych, umiejętność stawiania granic i komunikowania się w sposób, który nie rani poprzez ocenę. Brak uważnego słuchania podopiecznego oraz lekceważenie jego potrzeb i opinii uniemożliwiają autentyczne spotkanie z podopiecznym. Przejście od nauczania do towarzyszenia, czyli od bycia nauczycielem do bycia tutorem, zaczyna się – w co wierzę – od autorefleksji: „Kim jestem i jakim jestem człowiekiem dla innych oraz samej/samego siebie?”. Impulsem do zastanowienia się nad tym może być pytanie: „Jaką jestem nauczycielką? / Jakim jestem nauczycielem?”.
Uważam, że to kluczowy moment w procesie zmiany swojego podejścia do uczniów i uczennic, bo „poziom dostępu do własnych zasobów jest wprost proporcjonalny do stopnia autentyczności – gotowości do bycia sobą i wewnętrznej spójności. Kiedy tutor jest w stanie odsłonić część siebie samego, wtedy może stać się dla ucznia mistrzem, dojrzałym przewodnikiem”6. W towarzyszeniu nie chodzi o wyznaczanie kierunku, dawanie przepisów i gotowych rozwiązań. Istotą jest tutaj uważne, odpowiedzialne oraz pełne poszanowania bycie przy podopiecznym. Relacja, rozmowa i wartości, jako fundamentalne składowe tej metody, nie tylko wzmacniają proces, jaki dzieje się w pracy z tutorem, lecz także pełnią funkcję profilaktyczną w zapobieganiu i przeciwdziałaniu niskiej samoocenie, zaburzonej pewności siebie czy braku motywacji wewnętrznej do nauki oraz działania. 
W tym świetle tutoring może jawić się jako panaceum na bolączki współczesnej szkoły. Tak nie jest, ale wdrożenie go (albo jego elementów) w szkole może wesprzeć budowanie kultury organizacyjnej szkoły opartej na dobrostanie uczniów i nauczycieli. Do najważniejszej bowiem zmiany w edukacji dochodzi nie w przestrzeni szkolnej sali, lecz w naszym wnętrzu, kiedy przestawiamy się z mówienia na słuchanie, z przewodzenia na towarzyszenie, z oceniania na docenienie, z wiedzy na niewiedzę, z tolerancji na akceptację, a przede wszystkim z bywania na bycie. To natomiast wymaga czasu oraz wyrozumiałości do innych i samych siebie, a także decyzji, że bierzemy odpowiedzialność za to, na co mamy realny wpływ, a odpuszczamy to, co od nas w ogóle nie zależy. Największy wpływ mamy przecież na własne zachowania, postawy i reakcje – na to, jakimi jesteśmy ludźmi dla siebie i innych. 

Elementy tutoringu na Twoich lekcjach w sześciu krokach

KROK PIERWSZY (15–30 min)7

Znajdź spokojne miejsce, w którym nic Cię nie rozproszy. Weź kartkę (format A4 będzie wystarczający) i dwukrotnie zegnij ją na pół, tak żebyś po rozłożeniu otrzymał(a) arkusz z jedną linią w poziomie i jedną linią w pionie. 

  1. W górnej lewej ćwiartce zapisz pytanie: „Co jest dla mnie ważne w życiu i jakimi wartościami się kieruję?”. Popatrz na pytanie, a następnie zacznij pisać to, co przychodzi Ci do głowy. Pamiętaj o nazwaniu ważnych dla Ciebie wartości. To istotny element tego zadania.
  2. W górnej prawej ćwiartce zapisz początek zdania: „Lubię w sobie…”, a następnie dokończ je. Może to być jedno zdanie, a może być kilka punktów.
  3. W dolnej lewej ćwiartce wypisz co najmniej trzy rzeczy, które lubisz w byciu nauczycielką/nauczycielem. Zdanie może zaczynać się od słów: „W byciu nauczycielką/nauczycielem lubię…”.
  4. Prawą dolną ćwiartkę podziel na pół. W jednej z połówek napisz: „To, na co mam wpływ w szkole”, a w drugiej: „To, na co nie mam wpływu w szkole”. Uważnie przypatrz się obu zdaniom i wypisz rzeczy, które realnie zależą w szkole od Ciebie, oraz te, na które nie masz wpływu. 

To, co zapisałaś(-łeś) w górnej lewej ćwiartce, może wyznaczać kierunek podejmowanych przez Ciebie decyzji. Być może niektóre z wypisanych rzeczy ujawniają, jakie są Twoje potrzeby lub pragnienia. To, co znajduje się w górnej prawej ćwiartce – warto, żeby przyświecało Ci, gdy zaczniesz wątpić w siebie lub nie będziesz doceniać samej/samego siebie. W lewej dolnej ćwiartce możes...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Polonistyka"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy