Dołącz do czytelników
Brak wyników

Otwarty dostęp , Praktyczny Przewodnik Nauczyciela

7 listopada 2019

NR 33 (Listopad 2019)

Jak opowiadać wciągające historie? Podstawy storytellingu
Część 5. Projektowanie wspomnień

0 7

Dzisiaj ostatni odcinek niniejszego cyklu, już za chwilę rozstaniemy się i pójdziemy każdy w swoją stronę. Czas więc na ostatnią wskazówkę dla wszystkich adeptów tej fascynującej, ale i trudnej sztuki, jaką jest storytelling.Jaką wskazówkę? Nadstawcie uszu.

„Im dłużej siedzę w tym fachu, który polega na tworzeniu opowieści, tym częściej dochodzę do wniosku, że ostatecznie chodzi nam wszystkim o to, aby zapisać się na długo w pamięci odbiorcy – pisałem przeszło dwa lata temu na łamach portalu Maszyna do Pisania. – Żeby osadzić się gdzieś na dnie jego pamięci, trwać tam bez końca, raz po raz przypominając o swoim istnieniu”.

Przyznam, że coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że miarą dobrej – czyli: skutecznej – opowieści jest właśnie zdolność zapadania w pamięć. Być może wspominałem już o tym, niemniej muszę to teraz raz jeszcze powiedzieć i zarazem podkreślić.

Storytelling to sztuka projektowania wspomnień. Dobra opowieść pozostawia po sobie intensywne wspomnienia.

Zapamiętajcie to: kiedy opowiadacie historie, programujecie pamięć odbiorców. To znaczy – powinniście to robić.

W niniejszym odcinku chciałbym podsunąć Wam kilka podpowiedzi w tym zakresie.
 

Matryca otwarcia i matryca zamknięcia


Ważną inspirację znajdziecie w książce Jakuba Woźniaka Neuromarketing 2.0. Wygraj wojnę o umysł klienta.

W rozdziale zatytułowanym Neurowriting (zwróćcie uwagę na wymowny tytuł!) mowa jest o „matrycy otwarcia” oraz „matrycy zamknięcia”. To bardzo przydatne terminy, które uwrażliwiają nas na istotne zjawiska związane ze sztuką opowiadania historii.

„Matryca otwarcia” to „początkowe zdania, wyrazy, nagłówki i tytuły”. Kluczowa jest dla nas funkcja tych urządzeń narracyjnych. „Matryca otwarcia – pisze Woźniak – jest jakby oknem, przez które czytelnik popatrzy na pozostałą część komunikatu. To w psychologii tzw. efekt pierwszeństwa, który mówi, że lepiej zapamiętujemy to, co jest na początku, i na bazie tego konstruujemy swoje ogólne wrażenia”. „Matryca otwarcia” kształtuje zatem nasze postrzeganie opowieści oraz sprawia, że ona łatwiej zapada w pamięć. Kiedy więc planujemy nasze historie, musimy uprzytomnić sobie, że początek to coś, to komunikat, który należy przygotować z niezwykłą starannością. Od niego zależą losy naszej opowieści. Od niego zależy to, czy ktoś będzie dalej ją „konsumował” i czy zapamięta ją na dłużej, czy będzie ją wspominał po latach.

„Matryca zamknięcia” – to finał opowieści. Ostatnie słowa, obrazy, dźwięki, sceny, emocje. „Dlaczego są także ważne? – kontynuuje Woźniak. – Ponieważ na końcu znajdują się najważniejsze wnioski, do których dochodzimy, i one stanowią główną wartość wyciągniętą przez czytelnika z komunikatu. Na końcu znajdują się wezwania do akcji czy też esencja naszych wypocin. To zakończenie historii w dużej mierze decyduje, jak ocenimy całość. Gdy rozwodzimy się z małżonkami, obraz małżeństwa, jaki zostanie nam w pamięci, to raczej sala sądowa, a nie pierwsza randka. Film w kinie też oceniamy w dużej mierze na bazie zakończenia. Jeśli zakończenie nas nie satysfakcjonuje, cały film ocenimy kiepsko (pomimo że mógł się dobrze zacząć). Ta zasada tyczy się praktycznie każdego wątku naszego życia i historii z naszego doświadczenia”. Jeśli początek jest ważny, to zakończenie jest niezwykle ważne, arcyważne. Zakończenie jest gestem pożegnalnym. Musi być zatem tak skonstruowane, żeby wryło się w pamięć odbiorcy – pozytywnie, rzecz jasna.

Ciekawym przykładem jest finał Gry o tron. Serial cieszył się niezwykłym powodzeniem u masowej publiczności. Jednak „matryca zamknięcia” opowieści Davida Benioffa i Daniela B. Weissa tak mocno rozczarowała fanów, że jego akcje na rynku sympatii natychmiast straciły na wartości. Warto ten „kejs” dokładnie sobie przemyśleć.

W ramach ćwiczenia – przeanalizujcie początki i zakończenia różnych opowieści i spróbujcie rozpoznać ich mechanikę działania. Pamiętajcie, że bardzo często finałowe sceny są oparte na wzruszeniu, czyli na emocji, która szczególnie intensywnie oddziałuje na odbiorcę.


Kulminacja


No właśnie – emocje.

Dwie pierwsze odsłony niniejszego cyklu poświęciłem emocjom jako środkom pozyskiwania uwagi publiczności. Pamiętacie? Przypomnę Wam: „(…) emocje mają wpływ na mechanizm zapamiętywania. Jeśli chcemy, żeby nasz odbiorca zapamiętał w sposób szczególny jakiś element naszej opowieści, musimy go odpowiednio – pod względem emocjonalnym – zaaranżować. Kto kiedykolwiek czytał albo słyszał Kruka, poemat Poego, zapamiętał na dobre to mroczne ptaszysko – spowija go przecież aura niesamowitych emocji”.

Do „matrycy otwarcia” oraz „matrycy zamknięcia” dodałbym jeszcze jeden newralgiczny moment opowieści: kulminację, którą filmowcy nazywają „decydującym starciem” czy „ostateczną walką”. Kulminacja to kluczowy odcinek opowieści, w którym rozstrzyga się sens fabuły, a emocje publiczności sięgają zenitu. W takiej – pełnej napięcia – sytuacji pamięć odbiorcy jest szczególnie wrażliwa. W związku z tym w ten właśnie odcinek możemy spróbować wmontować to, co chcielibyśmy zaszczepić publiczności w pamięć.

Do dzisiaj pamiętam kulminacje filmów sensacyjnych, które oglądałem w młodości, sceny finałowe powieści Agathy Christie, w których Herkules Poirot wskazywał osobę zbrodniarza, czy decydujące starcia niezwykle krwawych sztuk Szekspira.

A Wy jakie p...

Artykuł jest dostępny dla zalogowanych użytkowników.

Jak uzyskać dostęp? Wystarczy, że założysz konto lub zalogujesz się.
Czeka na Ciebie pakiet inspirujących materiałow pokazowych.
Załóż konto Zaloguj się

Przypisy