Dołącz do czytelników
Brak wyników

Horyzonty polonistyki

5 grudnia 2017

NR 9 (Listopad 2015)

„Dla życia nie ma innego rozwiązania niż żyć”
Motyw śmierci na lekcjach języka polskiego

0 287

Dlaczego Oskar i pani Róża?

Książka Erica-Emmanuela Schmitta odniosła sukces na całym świecie. Niektórzy uczniowie już ją znają, inni pytają o nią w bibliotece, gdyż słyszeli, że powieść warto przeczytać. Proponuję skorzystać z furtki, jaką otwiera przed nami podstawa programowa, i omówić dzieło Schmitta jako książkę wskazaną przez nauczyciela lub zaproponowaną przez uczniów, tym bardziej, że temat cierpienia i śmierci jest trudny, a co za tym idzie – często w naszej kulturze po prostu pomijany.

Istniejące propozycje pracy z tekstem, o którym mowa, nierzadko stanowią ciekawe rozwiązania metodyczne, warte wykorzystania na lekcjach języka polskiego. Często wiele mówią o postawie dorosłych bohaterów książki (rodziców Oskara, lekarza prowadzącego, personelu szpitala), natomiast osobiście uważam, że więcej uwagi należy oddać samemu Oskarowi, bo przecież książka jest w całości poświęcona właśnie jemu, 10-latkowi choremu na białaczkę. Powinniśmy też rozmawiać z dziećmi o sensie istnienia i o umiejętności korzystania z życia.

Czy w ogóle warto żyć?

Widok cierpiącego dziecka – osieroconego, narażonego na ból, na przedwczesną utratę życia – zmusza nas do refleksji nad sensem istnienia. Czy w ogóle warto żyć? Czy warto przekazywać życie drugiemu człowiekowi? Narażać kogoś, kogo kochamy, na cierpienia, na strach przed nieuchronnym końcem? Zmuszać do żegnania się z bliskimi?

Jeśli pytanie o sens życia zadaje rodzic, możemy być pewni, że stoi on w obliczu czegoś strasznego.

Pochylmy się na moment nad opowiadaniem Idy Fink Wiosenny poranek; jego główny bohater Aron wraz z żoną Melą czeka na moment, w którym niemieccy żołnierze wkroczą do ich domu. Małżonkowie, którzy daremnie próbują znaleźć schronienie choćby dla swojego dziecka, przyznają, że lepiej by było, gdyby ich pięcioletnia córeczka, oczko w głowie, nigdy się nie narodziła.

Ból związany z wizją cierpiącego dziecka staje się też jednym z ważniejszych motywów powieści epistolograficznej Dziewczyna z pomarańczami Josteina Gaardera2. Nastolatek otrzymuje list napisany przed laty przez terminalnie chorego ojca. Tych, którzy znają tekst, nie trzeba przekonywać, że trudno o motyw bardziej kochającego rodzica. Może warto rozmowę o książce Schmitta poprzedzić przeczytaniem cytatu z powieści norweskiego twórcy?

„Wyobraź sobie, że stoisz u progu tej wielkiej baśni, wiele miliardów lat temu, kiedy wszystko powstało. Możesz zdecydować, czy kiedyś urodzisz się i będziesz żyć na tej planecie. Nie wiesz, kiedy by to miało być, ani też jak długo będziesz mógł tu pozostać, lecz o więcej niż kilkudziesięciu latach i tak nie może być mowy. Wiesz jedynie, że jeśli zdecydujesz się przyjść kiedyś na ten świat, gdy nadejdzie na to pora czy, jak mówimy, gdy «czas się dopełni», będziesz również musiał rozstać się kiedyś z nim i wszystko opuścić. Być może przyprawi Cię to o wielki smutek, gdyż wielu ludzi uważa życie w tej niezwykłej baśni za takie cudowne, że łzy napływają im do oczu na samo wspomnienie nieuchronnego końca. Ogromnie boli myśl o chwili, w której nie będzie już następnych dni (...).

W ostatnich tygodniach wielokrotnie zadawałem sobie to pytanie. Czy wybrałbym życie na Ziemi, mając świadomość, że zostanę nagle od niego oderwany, może w samym środku najszczęśliwszych chwil? Czy też już w punkcie wyjścia podziękowałbym za uczestnictwo w tej bezsensownej zabawie w »dawanie i odbieranie«? Bo przychodzimy na świat tylko jeden raz. Zostajemy wpuszczeni w tę wielką baśń. A potem... Pstryk, i skończona bajka! Nie, nie byłem wcale pewien, co bym wybrał. Wydaje mi się, że odrzuciłbym postawione mi warunki. Być może podziękowałbym uprzejmie za całą propozycję odwiedzenia tej wspaniałej baśni, skoro miałaby to być zaledwie krótka wizyta, a może nawet nie stać by mnie było na uprzejmość. Może wrzasnąłbym, że to taki diabelski dylemat i nie chcę więcej o nim słyszeć. Właśnie takie myśli przychodziły mi do głowy w tamtej chwili, gdy siedziałem na tarasie, trzymając Cię na kolanach. Byłem najzupełniej pewien, że odrzuciłbym całą propozycję (...).

Masz tylko tę alternatywę. Takie bowiem są reguły. Jeśli wybierzesz życie, wybierzesz także śmierć. Obiecaj mi jednak, że nie będziesz się śpieszył i dobrze się zastanowisz, zanim odpowiesz”.

Odpowiedź na postawione w powyższym tekście pytanie oczywiście jest ważna, lecz człowiek przecież nie decyduje o swoich narodzinach. Mamy jednak wpływ na to, w jaki sposób będziemy żyć i czy uda nam się zaakceptować fakt, że nie jesteśmy nieśmiertelni. Myślę, że ta prawda jest najważniejszym przesłaniem książki Erica-Emanuela Schmitta. Ludzki strach przed śmiercią wspaniale obrazuje metaforyczna opowiastka pani Róży.

 

Więcej uwagi należy oddać samemu Oskarowi, bo przecież książka jest w całości poświęcona właśnie jemu, 10-latkowi choremu na białaczkę. Powinniśmy rozmawiać z dziećmi o sensie istnienia i o umiejętności korzystania z życia.

 

„Weź na przykład taką Plum Pudding, moją irlandzką rywalkę, sto pięćdziesiąt kilo na czczo, w figach, przed wypiciem pierwszego guinessa. Zawsze mi powtarzała: Przykro mi, ja nie umrę, nie zgadzam się, niczego nie podpisywałam. Oszukiwała się. Nikt jej nie obiecywał, że życie będzie trwać wiecznie! Jednak z uporem w to wierzyła, buntowała się, nie dopuszczała do siebie myśli, że umrze, wściekała się, wpadła w depresję, schudła, odeszła z zawodu, ważyła już tylko trzydzieści pięć kilo, wyglądała jak patyczek i w końcu umarła. Widzisz, umarła jak wszyscy, ale myśl o tym, że umrze, zatruła jej życie”.

Plum Pudding martwi się na wyrost. Jak wobec tego zachowuje się człowiek, którego dni są policzone?

Tylko pozornie prosta książka o śmierci

Moim zdaniem łatwo dać się zwieść, że książka Oskar i pani Róża jest łatwa w odbiorze. Jacek Wojtysiak słusznie zauważa, że dzieło przerasta niejeden traktat filozoficzny. Poznajemy Oskara, z którym nie umieją rozmawiać ani jego rodzice, ani lekarz prowadzący, ani personel szpitala, chłopca, który godzi się z faktem, że odchodzi. Zgoda na śmierć nie wynika z tego, że życie jest mało ważne (przeciwnie – Oskar chce je przeżyć całe w sposób jak najbardziej intensywny). Trzeba pamiętać, także w czasie rozmowy na temat książki, że chory chłopiec wcale nie jest mądrzejszy od dorosłych. Oskar – jak każdy człowiek – też się boi, też cierpi, płacze za panią Różą, rozpacza, kiedy udaje mu się obliczyć, że doktor szacuje, iż dziecko przeżyje zaledwie 2 tygodnie.

Zadajmy dzieciom pytanie, jak wyobrażają sobie zachowanie człowieka, który dowiaduje się, że zostało mu tylko kilkanaście dni życia. Czy szuka ratunku? Czy płacze? Rozpacza? Autora listu do syna z książki Dziewczyna z pomarańczami opanowuje melancholia, przygotowuje się on do pożegnania z bliskimi, stara się szukać odpowiedzi na trudne pytania. 

A Oskar? Chłopiec nie kładzie się do łóżka i nie czeka na śmierć – stara się przeżyć swoje życie pełną piersią. Pomaga mu w tym pani Róża, która mówi, że w jej kraju istnieje legenda o 12 proroczych dniach (ostatnich dniach grudnia, na podstawie których można przepowiedzieć pogodę na następny rok). Wolontariuszka proponuje chłopcu, by każdy dzień swojego życia potraktował jak 10 lat. W...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Polonistyka"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy