Uczniowie funkcjonują dziś w świecie cyfrowym – takie opinie padają podczas konferencji i szkoleń dla nauczycieli już od co najmniej dekady. Coraz częściej wymaga się od nauczycieli angażującego sposobu prowadzenia zajęć, który będzie odpowiadał potrzebom współczesnych pokoleń. Sytuacja ta jest dość trudna, ponieważ jako nauczyciele zaczynamy bardziej przypominać animatora czasu wolnego o zabarwieniu literackim niż osobę, która otwiera przed uczniami świat literatury, języka i wartości. Standardowe atrybuty nauczyciela: podręcznik, tablica, kreda przestają być wystarczające, a przynajmniej nie są w stanie na tyle zaciekawić wychowanków, by utrzymać ich uwagę przez trzy kwadranse.
Autor: Jagoda Woźniak
Wielu z nas jest już po sprawdzeniu matur próbnych i przygotowuje się do sprawdzania kolejnych, które odbędą się na początku marca. Setki stron przeczytanych prac, często w późnych godzinach wieczornych, śnią się polonistom po nocach. Do tego dochodzi jeszcze robienie sprawozdań, analiz, nie wspominając o klasyfikacji śródrocznej, radach pedagogicznych czy zebraniach z rodzicami. Czas zimowy od kilku lat kojarzy mi się wyłącznie z intensywną pracą i koniecznością funkcjonowania na najwyższych obrotach.
Jednym z największych wyzwań stawianych szkolnym polonistom jest zachęcenie uczniów do czytania lektur szkolnych. W dobie internetu i opracowań młodzież bardzo często rezygnuje z zapoznania się z całością utworu na rzecz streszczeń lub filmików, które omawiają całość lektury.
Feminatywy budzą wiele kontrowersji w dyskursie publicznym. Choć żeńskie nazwy zawodów w dużej części nie są tworem XXI w., to wiele osób uważa, że nie są one potrzebne w języku polskim. Jak do tej sytuacji odnoszą się uczniowie szkół ponadpodstawowych? Są to dość młodzi użytkownicy języka, którzy dokonują już świadomych wyborów dotyczących mówienia i wyrażania się.
Niniejszy artykuł prezentuje dane zebrane wśród uczniów szkoły branżowej pierwszego stopnia, liceum i technikum. W badaniu udział wzięli uczniowie w różnym wieku i z różnych klas, jednak warto zaznaczyć, że wszyscy uczęszczają do jednej szkoły w małym miasteczku, liczącym około 7 tysięcy mieszkańców. Badanie zostało przeprowadzone w formie ankiety internetowej za pośrednictwem formularza Google Forms, a udział był całkowicie dobrowolny.
W przestrzeni internetowej roi się od artykułów, które udowadniają, że gry komputerowe, w które gra tak wiele dzieci, są szkodliwe. Podstawowe zarzuty to gloryfikowanie przemocy, uczenie braku konsekwencji wyborów czy mamienie odrealnionym światem, w którym młodzi ludzie się zatracają. Wielu rodziców i nauczycieli piętnuje gry, chociaż nigdy nie mieli okazji spróbować zanurzyć się w świecie, który pochłania bez reszty młode pokolenie.
W szkole zawsze coś się dzieje – akademie, uroczystości, przedstawienia. A jeśli trzeba to wszystko zorganizować, wiadomo, kto zostaje na scenie i za kulisami: polonista. Prowadzenie szkolnej grupy teatralnej to nie tylko pasja i zabawa, ale także stres, zmęczenie i dodatkowa praca po godzinach. Czy warto? Jaką rolę w tym wszystkim grają uczniowie, a jaką nauczyciel? I kim są tajemnicze „Bękarty Szekspira”? Oto opowieść o teatrze szkolnym od kuchni – z perspektywy nauczyciela, który zamiast odgrywać rolę, sam ją pisze i reżyseruje.
„Aha! Wytłumaczyć i objaśnić uczniom, dlaczego Słowacki wzbudza w nas miłość i zachwyt? A zatem, panowie, ja wyrecytuję wam swoją lekcję, a potem wy z kolei wyrecytujecie swoją. Cicho! – krzyknął i wszyscy pokładli się na ławkach, rękami podpierając głowy, a Bladaczka, nieznacznie otworzywszy odnośny podręcznik, zacisnął usta, westchnął, stłumił coś w sobie i rozpoczął recytację. […] – Hm... hm...
A zatem dlaczego Słowacki wzbudza w nas zachwyt i miłość? […] Dlatego, panowie, że Słowacki wielkim poetą był! Wałkiewicz! Dlaczego? Niech Wałkiewicz powtórzy – dlaczego? Dlaczego zachwyt, miłość, płaczemy, poryw, serce i lecieć, pędzić? Dlaczego, Wałkiewicz? […] Dlatego, że wielkim poetą był! – powiedział Wałkiewicz, uczniowie wycinali scyzorykiem ławki albo robili małe kuleczki z papieru, najmniejsze, jak mogli, i wrzucali je do kałamarza”1.