Wnioski z matur często pokazują nam, że jeszcze wiele jest do zrobienia i przypomnienia. Materiału jest jednak tak dużo, że nie wiadomo, od czego zacząć. Mimo robienia powtórek, dodatkowych kartkówek, sprawdzianów czy częstszego pisania wypowiedzi argumentacyjnych, wyniki uczniów pozostawiają wiele do życzenia, a my musimy sobie z tym poradzić, chcąc im pomóc na ostatniej prostej przed egzaminem. Czujemy się odpowiedzialni za wyniki naszych podopiecznych, często jesteśmy też za nie rozliczani. Niestety, bywa tak, że nie do końca mamy wpływ na zaangażowanie ucznia. Obserwuję coraz więcej sytuacji, w których moi podopieczni podchodzą do matury po to, żeby spróbować ją zdać, nie wkładając w naukę praktycznie żadnej pracy. Pojawiają się na lekcjach bardzo rzadko, a i tak nie biorą w nich czynnego udziału. Jest to tym bardziej martwiące, że wielu z tych uczniów podczas nieobecności w szkole nie uczy się w domu, tylko ogląda filmy lub gra w gry. Część też chodzi do pracy, często nie z własnej woli, tylko z konieczności dokładania się do budżetu domowego. Niestety, w analizach i statystykach zdawalności matur nie zostanie to ujęte, a my, poloniści, musimy się z tym zmierzyć. Sytuacja ta różni się w zależności od środowiska, w którym przyszło nam pracować. Sama prowadzę zajęcia w dwóch szkołach, jednej państwowej, w której uczę języka polskiego na poziomie podstawowym w klasie technikum oraz na poziomie rozszerzonym w liceum. W drugiej placówce prowadzę trzy klasy maturalne na poziomie podstawowym, dwie klasy technikum i jedną liceum. Łącznie daje to pięć klas maturalnych. Porównując wszystkie nauczane przeze mnie zespoły, zauważam, że sytuacja wygląda zupełnie inaczej w każdym z nich. Zaangażowanie i frekwencja uczniów na moim przedmiocie absolutnie nie są zależne od typu szkoły. Nie ma znaczenia, czy jest to liceum, czy technikum ani czy jest to szkoła prywatna, czy państwowa, znaczenie ma to, jacy uczniowie należą do zespołu klasowego.
Czy wzajemnie się wspierają, czy też demotywują. Warto dodać, że żadnej z tych klas nie prowadzę od początku ich edukacji w szkole ponadpodstawowej.
Bardzo ważny głos w sprawie brania odpowiedzialności za wyniki uczniów na egzaminach zewnętrznych podjął ostatnio autor fanpage’a na profilu facebookowym OKE, czyli Okiem Krytycznego Egzaminatora. W swoim poście napisał tak: „Jest jednak granica, której nauczyciel nie przekroczy – ja się za ucznia nie nauczę. I żaden syst...
Pozostałe 90% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów
- 6 wydań magazynu "Polonistyka"
- Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
- Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
- ...i wiele więcej!
Dołącz do 5000 + czytelników, którzy nieustannie pogłębiają swoją wiedzę z zakresu skutecznego nauczania języka polskiego.
Otrzymuj co 2 miesiące gotowe narzędzia oraz podpowiedzi, jak przeprowadzić ciekawe zajęcia oraz jak angażować uczniów i podnosić ich aktywność.