Wyświetlić przestrzeń

Poe, Dickens i Simenon

Horyzonty polonistyki

To było jakieś pięć lat temu. Siedzieliśmy we trzech w jednym z gabinetów w Collegium Maius: Maciej Maciejewski, Jerzy Borowczyk i ja. Przedmiotem rozmowy, nagrywanej na dyktafon, był serial Glina, który wyreżyserował Władysław Pasikowski na podstawie tekstu naszego interlokutora, świetnego scenarzysty. W którymś momencie zeszło na kryminały.

Chodzi mi o Georges’a Simenona. Nagle, będąc już po czterdziestce, ujrzałem zupełnie innego Simenona – odezwał się Maciejewski. – W serialu nie cytowałem go wprost, ale starałem się oddać ten klimat, który znalazłem w tekstach z lat 50. i początku 60. Fascynował mnie opis Paryża, który był miastem jeszcze powojennym, miastem kontrastów”.

POLECAMY

 „Mam na myśli efekt bliskości, który jest lejtmotywem książek o komisarzu Maigret – dopowiadał scenarzysta. – Zbrodnia rozciąga się zazwyczaj w niewielkim kwadracie ulic. Rzadko poza nią wykracza. Taką historię chciałem napisać”.

Słuchając tych wypowiedzi na temat powieści francuskiego pisarza, uprzytomniłem sobie, że filmowiec to bardzo szczególny rodzaj odbiorcy. Ktoś taki czyta i jednocześnie wyświetla sobie w głowie rozmaite obrazy. To, co dla mnie jest zbiorem znaczących to i owo zdań, dla niego jest czymś więcej: ujrzanym kawałkiem rzeczywistości, konkretnym, ciekawie wykadrowanym, odpowiednio oświetlonym.

„Po raz pierwszy czytałem go na przełomie szkoły średniej i studiów – wyjaśniał nam Maciejewski sens ponownego odkrycia pisarstwa Simenona. – Była to więc bezmyślna lektura. Teraz odczytałem całe bogactwo tej literatury.
Przede wszystkim fantastyczny opis.
Znam Paryż całkiem nieźle, więc podczas lektury odtwarzałem sobie natychmiast widoki miejsc, które on opisał. Fantastyczna narracja”.

Ów wykładzik z praktycznej wiedzy o literaturze okazał się impulsem, pod wpływem którego moje przygody czytelnicze zaczęły się powoli zmieniać. Interpretacja przestała być priorytetem. Metaforę tekstu jako mechanizmu generującego znaczenia zastąpił McLuhanowski wewnętrzny projektor. W efekcie lektura przeobraziła się w intrygującą włóczęgę po „drogach i bezdrożach”, miastach, cudzych domostwach, lasach, ulicach, wsiach, metropoliach. W pewnym sensie stała się zabawą w wizualizację przestrzeni,...

Pozostałe 90% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Polonistyka"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!

Przypisy