Dołącz do czytelników
Brak wyników

Warsztat psychologiczny , Otwarty dostęp

9 listopada 2020

NR 38 (Listopad 2020)

„Warto zastanowić się, co myśli i czuje druga osoba” – rozmowa z Rafałem Kosikiem

16

Co skłoniło Pana do tworzenia książek dla dzieci?
Razem z żoną dużo czytaliśmy naszemu synowi i dość szybko stwierdziliśmy, że nie ma wielu współczesnych polskich książek dla dzieci i młodzieży, a szczególnie tych przygodowych, przeznaczonych raczej dla chłopców. Były lata 2002–2003. Ponieważ już od jakiegoś czasu tworzyłem literaturę SF dla dorosłych, żona zasugerowała, że mógłbym napisać coś dla naszego syna. Sam o tym myślałem od jakiegoś czasu, zacząłem więc pisać opowiadania o trójce przyjaciół (o Felixie, Necie i Nice), które pierwotnie były przeznaczone wyłącznie dla mojego syna, a ich akcja rozgrywała się w szkole podstawowej. Szybko zauważyłem dwie rzeczy: że po pierwsze pisanie tych historii bardzo mi się podoba, a po drugie, że ta historia wymaga, aby bohaterowie byli trochę starsi. Po latach wróciłem do młodszych bohaterów – Amelia i Kuba oraz ich rodzeństwo chodzą do podstawówki.

POLECAMY

Czy tytułowi bohaterowie, Amelia i Kuba, są książkowym odzwierciedleniem znanych Panu dzieci? Czy to bohaterowie, których od początku do końca stworzył Pan na potrzeby książki? 
Z nielicznymi, naprawdę nielicznymi wyjątkami, moi bohaterowie nie mają pierwowzorów w rzeczywistości. Nadaję im cechy, które sprawią, że będą ciekawi i charakterystyczni. Czytelnicy lubią wyrazistych bohaterów, a i dla autora „współpraca” z takimi bohaterami jest znacznie ciekawsza i sprawia, że po części historia sama się pisze. Wyjątkiem był mój pies Caban, przeniesiony na strony powieści 1:1 jako pies Felixa. 

Skąd czerpie Pan inspiracje, bierze pomysły na nowe dzieła? 
Inspiracje czerpię z całego życia, na przykład najnowszy tom Felixa, Neta i Niki, nad którym teraz pracuję, jest w głównej mierze oparty na moich doświadczeniach podróżniczych. Często inspiracją jest nauka. Stworzyłem postać nauczyciela fizyki, który przeprowadzając ciekawe eksperymenty, przekazuje swoim uczniom wiedzę w interesujący sposób. Dostawałem potem od czytelników prośby, abym napisał podręcznik do fizyki. Staram się, aby moje książki oprócz rozrywki przynosiły dzieciakom konkretną wiedzę i wzbudzały ciekawość świata. W ostatniej części Amelii i Kuby, powieści Złota karta, inspirowanej legendą o Złotej Kaczce, tematem przewodnim jest konsumpcyjny styl życia i związane z tym problemy, wydawałoby się dotyczące tylko dorosłych. Jednak tak naprawdę dotyczą one również dzieci. Powszechny jest przecież kult posiadania i kult marki. W powieści Amelia i Kuba. Stuoki potwór pisałem o bezpieczeństwie w sieci i potrzebie pilnowania swojej prywatności. Dzieciaki często nie mają świadomości, jakie zagrożenia niesie z sobą codzienne korzystanie z internetu, a w szczególności z mediów społecznościowych. 

Wspomniał Pan, że książka, nad którą Pan teraz pracuje, oparta jest na Pana doświadczeniach podróżniczych. Czy uchyli Pan zatem rąbka tajemnicy i zdradzi nam, gdzie będą podróżowali Felix, Net i Nika
W szesnastym tomie Felixa, Neta i Niki, którego tytułu jeszcze nie znam, wyślę moich bohaterów do Azji Południowo-Wschodniej. Odwiedzą miejsca, które zrobiły na mnie duże wrażenie, kiedy sam tam byłem. Podróże i poznawanie innych kultur pomaga zdobyć doświadczenie i wiedzę o świecie, wzbogaca nas, pozwala spojrzeć na nas samych z innej perspektywy. Zupełnie niechcący część ta może być dla czytelników dodatkowo wartościowa, ponieważ wiele wskazuje na to, że prędko nie będziemy się mogli wybrać w te rejony.

Cykl Amelia i Kuba jest bodajże pierwszą książką obyczajową, wcześniej pisał Pan w tematyce science fiction. Dlaczego zdecydował się Pan na zmianę gatunku? 
W trakcie pisania okazało się, że taka forma bardziej pasuje do historii, którą chcę opowiedzieć. Fantastyka pojawia się w Amelii i Kubie wtedy, kiedy jest potrzebna. Przykładem może tu być maszyna do tworzenia hologramów albo Złota Kaczka.

Aby przyciągnąć młodych ludzi, należy sięgnąć po niekonwencjonalne rozwiązania, by skupić ich uwagę. Pierwsza książka ukazała się w wersji dwuksiążki, z perspektywy dwóch głównych bohaterów. Skąd pomysł na takie wydanie? Jaki cel miało to zastosowanie?
Nie da się ukryć, że trudno nam się w Polsce dogadać, szczególnie ostatnio. Polaryzujemy się. Widać to dobrze w mediach społecznościowych, gdzie rozmowę i dialog zastępuje hejt i zakrzykiwanie oponentów. Pomyślałem, że dobrze będzie wytłumaczyć dzieciakom, czym jest empatia i dlaczego różni ludzie myślą w różny sposób i różnie postrzegają te same sytuacje i zagadnienia. Istotne jest, abyśmy rozumieli innych i umieli słuchać oraz wczuć się w punkt widzenia innego człowieka. Forma opowiedzenia tej samej historii z dwóch punktów widzenia okazała się do tego idealna. 

Cykl Amelia i Kuba uczy młode pokolenie empatii, ukazuje, że każdy w odmienny sposób postrzega świat, że czasem warto zastanowić się, co myśli i czuje druga osoba. Uważa Pan, że dzięki temu dzieci lepiej nauczą się rozumienia innych?
Tak. W Amelii i Kubie każdy z bohaterów jest inny, a w dodatku w serii pojawia się młodsze rodzeństwo: zwariowana siostra Kuby, sześciolatka Mi oraz superinteligentny dziewięcioletni brat Amelii – Albert, który ma zespół Aspergera. Mimo że wszyscy bohaterowie bardzo się między sobą różnią, znajdują swoje miejsce w grupie, a ich szalone przygody pokazują, że każdy rodzaj charakteru i każde zdolności mogą się przydać. Dzięki temu czytelnikom może łatwiej będzie akceptować inność i zalety płynące z tego, że się różnimy. Również w większej skali, w społeczeństwie.

Pańska książka jest pełna ironicznego humoru, czy według Pana poprzez humor zyskamy większe zainteresowanie u dzieci? 
Przygodowa i zabawna forma powieści łatwiej przekazuje ważne treści. Szczerze mówiąc, sądzę, że to jedyny sposób, aby dotrzeć do młodego czytelnika; pogadanki i nudne wykłady tutaj się nie sprawdzą. Humor jest często dobrym sposobem, aby przejaskrawić pewne zjawiska i tym samym sprawić, że będą łatwiejsze w zrozumieniu.

Co według Pana przykuwa uwagę młodych odbiorców do Pańskich książek?
Myślę, że to, o czym mówiłem wyżej, czyli ważne treści ubrane w formę przygodowej, czasem zabawnej, a czasem wzruszającej opowieści. Chciałem pokazać dzieciakom, że książka może też być atrakcyjną formą rozrywki, konkurencyjną nawet wobec gier czy innych łatwych rozrywek dostępnych w internecie. Stąd wielowątkowa opowieść, dużo gadżetów, zwrotów akcji, humoru i sytuacji wykraczających poza nasz realny świat.

Współcześnie młode pokolenie odchodzi od czytania książek na rzecz rozwoju technologii. A jak było z Panem? W jakim wieku zaczął Pan czytać książki?
Odkąd pamiętam, mój tata czytał mi książki. Gdy samodzielnie zaczynałem czytać, dla książek nie było specjalnie konkurencji. Jednak muszę przyznać, że ówczesne lektury szkolne nie zachęcały do czytania. Znakomita większość tego, co czytałem, to były moje własne wybory bądź pozycje polecone przez rodziców i znajomych. Dlatego uważam, że na początkowym etapie poznawania literatury najważniejsze jest pokazanie, że czytanie może być przyjemnością. Pierwsze lektury powinny być dobierane indywidualnie pod gusta najmłodszego czytelnika. Na klasykę przyjdzie czas później.

Jaka była pierwsza przeczytana przez Pana książka?
Przemilczę ją, ponieważ była to droga przez mękę. Pierwszą, którą przeczytałem z przyjemnością, były Muminki, cała seria. Do dziś jestem fanem Tove Jansson. Czytałem jej książki na różnych etapach mojego życia, zawsze znajdując w nich nowe warstwy i znaczenia.

Jakie współczesne książki poleciłby Pan dzisiaj uczniom? 
Poleciłbym szukanie własnych dróg czytelniczych. Nie istnieje książka, która spodoba się wszystkim.

Czy uważa Pan, że filmy, seriale bądź gry komputerowe są atrakcyjniejsze dla dzieci niż książki?
Nie da się ukryć, że umiejętność czytania nie jest czymś wrodzonym. Tego trzeba się nauczyć i wymaga to od mózgu sporego wysiłku. Tak, seriale i gry są atrakcyjniejsze, bo są zdecydowanie bardziej naturalną dla mózgu rozrywką. Jednak czytanie książek daje nam kompetencje potrzebne do rozumienia świata i dokonywania lepszych życiowych wyborów. Dlatego warto pracować nad tym, aby dzieci polubiły książki. Jeśli polubi się czytanie, daje ono większą przyjemność niż inne rozrywki. Prowadzi jednak do tego długa droga i jakkolwiek byśmy się starali, nie każdy ją pokona.

Przypisy