Ukryty impuls romantyczny

Książka na zakręcie

Współcześnie niechętnie mówimy o gatunkach literackich, bo jeśli się pojawiają, to zawsze w formie zmąconej, niepełnej. Albo są ironicznie rozsadzane, albo mocno przetwarzane, rzadko też są istotne. W poezji przepracowuje się cudze dykcje i poetyki, w prozie – różne odmiany powieści i nurty literackie. Także w ramach nowoczesnego przepracowania funkcjonuje dzisiaj ballada. 

Sprawdziły się do pewnego stopnia słowa Marii Janion o zmianie paradygmatu – przynajmniej jeśli chodzi o mody muzyczno-literackie: zniknął gdzieś w mrokach przełomu lat 80. i 90. romantyzm tyrtejski, walczący, a jego miejsce zajął romantyzm egzystencjalny, opierający się na innych tekstach, skojarzeniach i obrazach, choć ciągle zapożyczany spod pióra tych samych twórców. Nie ma dzisiaj zatem mody na Dziady cz. III, żarty o uczniach mylących Konrada z Kordianem przestały śmieszyć nauczycieli jakoś w okolicach wczesnej transformacji, za to dzisiaj świetnie się miewa zespół „Ballady i romanse” założony w 2005 r. przez siostry Barbarę i Zuzannę Wrońskie; w 2020 r. w Teatrze Słowackiego w Krakowie na nowo wystawia się Balladynę – ale w stylistyce łączącej gotyk z ekologią i feminizmem. („Czy walka o słuszne idee jest warta morderstwa? Balladyna Juliusza Słowackiego to opowieść o przejęciu władzy w obliczu końca świata. Świata, w którym jest zbyt późno na zaprowadzenie nowego porządku. 
To także opowieść o bliskości świata natury, który współcześnie upomina się o swoje pierwotne prawa mocniej niż kiedykolwiek wcześniej. To wreszcie opowieść o świecie kobiet, który doszedł do głosu w epoce, w której na wszystko jest już zbyt późno” – czytamy w opisie przedstawienia).
W dość zaskakujący sposób tradycja ballady, tego gatunku synkretycznego, przesiąka do prozy i poezji, pozwala wprowadzać rozpasanie formalne, niegotowość, zwichrowanie. Nie chodzi mi tu jednak o udawane niedopracowanie tekstu, ale raczej o połącznie stylizowanego nieuporządkowanego rozgadania z tematami niskimi lub bohaterami z dołów społecznych. Gdy pod tym kątem przyjrzymy się literaturze współczesnej, zobaczymy, że tradycja Villonowsko--Mickiewiczowska ciągle działa i właściwie ma się świetnie, bo pozwala wprowadzić tematy przyziemne, niskie, chłopskie, a jednocześnie nadaje im od razu, właśnie mocą swojej proweniencji, większą wartość, podnosi je niejako. Przeciwdziała satyrze i r...

Pozostałe 90% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Polonistyka"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!

Przypisy