Dołącz do czytelników
Brak wyników

Książka na zakręcie

13 stycznia 2022

NR 45 (Styczeń 2022)

Nowoczesne spojrzenie na motyw wojny na przykładzie Wojny bestii i zwierząt

0 283

Oczy otwarte na wojnę

POLECAMY

dwudziestego drugiego czerwca
równo o godzinie czwartej
niczego nie będę słuchać
wszystkie swoje oczy zamknę

wrogie stacje wcisnę naturalnie
nie włączę państwowych informacji
gdy ktoś przyjdzie nie jestem w temacie
jestem ptakiem, strefą neutralną
[…]

*
tej nocy
nad polem działań wojennych
nachtigall rozmawia z nachtigallem
usypiając z braku zrozumienia
na sąsiednich obszarach 
ptak ptakowi z ust do ust
przekazuje jako żabę 
powiadomienie:

cezura ziemi
między widzącym a widzącą plamą
między nakrapianą strefą ogni
podgrzanych sąsiedztwem życia – 
z odwzajemniającym świeceniem 

między nimi ślepoty mchu drzewnego
męczące przeloty

technika wojenna 
soczewki
naprowadzające się na ruch w przestrzeni 


Fragmenty te pochodzą z poematu stanowiącego trzecią, najdłuższą część tytułowej książki Wojna bestii i zwierząt. Rosjankę Marię Stiepanową znamy jednak z innego tytułu – przede wszystkim jako autorkę genialnej Pamięci pamięci, wydanej po polsku w 2020 roku, świetnie przyjętej, szeroko recenzowanej opowieści o losach żydowskiej inteligencji w XX wieku. Stiepanowa opublikowała jednak po polsku wcześniej mały tom poetycki, kolejny zresztą w jej dorobku dziennikarsko-pisarskim. Ta książka skupiona jest na jednym wątku – wojnie, przy czym autorka buduje napięcie poprzez podkreślanie odniesień do wojny ojczyźnianej oraz równoległe zacieranie kontekstu tej jednej wojny, jakby wojna na terenach Europy Wschodniej toczyła się przez cały czas, a przemoc, gwałt, ogień były jej stanem naturalnym. 
W pierwszym fragmencie poematu, który tutaj umieszczam, punktem wyjścia jest atak III Rzeszy na ZSRR w 1941 roku. Datę dzienną i godzinę podaje wiersz, ucina datę roczną – bo jest ona oczywista, tak jak w Polsce mówimy o „pierwszym września”. Ciężar znaczeniowy jest tak olbrzymi, że nie trzeba go już w żaden sposób doprecyzowywać. Później pojawia się fraza „wrogie stacje wcisnę naturalnie” – to kryptocytat z propagandy sowieckiej, która stacje zagraniczne nadające po rosyjsku określała jako wrogie. W drugim fragmencie pojawia się jeszcze „nachtigall”, zapisana małą literą i odmieniona, a zatem upotoczniona nazwa batalionu Wehrmachtu, który brał udział w ataku na ZSRR i którego żołnierze w czasie przepustki uczestniczyli w pogromach żydowskich we Lwowie. 
Ważniejsze we fragmencie jest jednak to, kto mówi i jakie sytuacje opisuje: czy głos należy do kobiety? Wskazywałyby na to rodzaj i liczba czasownika, czynności: wyłączenie radia, izolowanie się, zasłanianie niewiedzą. Ale jednocześnie Stiepanowa nie pozwala na tak łatwe zdefiniowanie mówiącego głosu – bo na jakich prawach ta kobieta mogłaby być wszechwiedząca, dlaczego 22 czerwca akurat o godzinie czwartej wie, że ma nie słuchać radia, że ma szukać jakiegoś wytłumaczenia? I dlaczego zamyka „wszystkie swoje oczy”? To raczej ziemia podlega tutaj personifikacji, o czym zaświadcza drugi fragment Wojny bestii i zwierząt, bo perspektywa przyjęta w nim ewidentnie należy do przyrody – zasadniczym odczuciem jest tu brak albo nadmiar światła: pożar, błysk pocisków, ostrzał. Wojna rozgrywa się tu właśnie jako konflikt bestii i zwierząt; bestiami są ludzie, także ci z „Nachtigall” przemawiający do siebie w czasie ataku. Stiepanowa w wielu miejscach zderza właśnie porządek przyrody, jej spokój, trwanie oraz nagłe wtargnięcie człowieka. 
Nie każdy człowiek jest jednak tutaj bestią – autorka wiele razy przenosi się z linii walki do wsi i chutorów, ustawiając swoich wiejskich bohaterów po stronie przyrody, przypisując ich do grona ofiar: 

poranna poczta obwieszcza maszy
że nie będzie lubemu dywanu tkała
trawy tratowała
hasła zmieniała
zmarłej matki wspominała
ani za rzeczkę chadzała

Masza dostaje z frontu wiadomość o śmierci ukochanego, ona pozostaje, kończy się za to bieg tej miłości, która po trosze stylizowana jest na rokokowo-sentymentalny pejzaż, ale śmierć wojenna przydaje jej barw ciemnych, a w opisie wybrzmiewa ironia. 
Znamy właściwie wszystkie te obrazy, którymi operuje Stiepanowa – płaczącej dziewczyny, umierających żołnierzy, ziemi, która ma przyjąć ich ciała, destrukcji niesionej przez wojnę. Autorka bardzo często przyjmuje perspektywę natury, ale nie triumfującej na pobojowisku bitewnym, lecz ogarniającej kolejne pokolenia, wciągającej, wchłaniającej resztki. U Stiepanowej natura zdolna jest także do usuwania resztek ludzkich, wyrzucania ich na powierzchnię w czasie roztopów, powodzi, w nurcie rzeki:

nictopad
bezlitosny miesiąc niesyty
wygania z martwej gliny
chłopów do ziemi przyczepionych
psy i krowy leżące jak kości
zatoniętą pocztę
żelazną łyżkę
rzeczki, niosące do ujścia srebro rtęci

Przestrzeń konkretna i fizyczna jest tu okreś...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Polonistyka"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy