Dołącz do czytelników
Brak wyników

Książka na zakręcie

23 marca 2022

NR 46 (Marzec 2022)

Kolory śmierci i żałoby na przykładzie poezji Debory Vogel

0 223

Na suknię żałobną
Debora Vogel


Dziś jest znów piętnasty dzień miesiąca tamuz.
Przestrzeń żółta. Słońce okrągłe. Słońce żółte. 
Znów jeden z trzech miesięcy, 
kiedy wszystko może się zdarzyć. 

POLECAMY

Dziś chowam czarną suknię. 
Dwanaście miesięcy zakładałam każdego dnia
Sztywną suknię z czarnego materiału. 

Dwanaście miesięcy było 
jak jeden miesiąc. 
Ani pierwsza połowa dnia, 
ani druga. 

Tylko szary blok:
Od pierwszej smugi szarości do drugiej. 

Teraz chcę mieć wiele dni. 
Wiele miesięcy. Wiele ciał. 

przeł. Karolina Szymaniak


Uważana za poetkę-filozofkę, „abstrakcjonistkę”, jak sama pisała w jednym z listów, powraca dzisiaj Vogel do polskiej literatury w zupełnie innym kluczu – jako jedna z najwybitniejszych pisarek jidysz. Choć przyjaźniła się z Brunonem Schulzem, o koncepcje sztuki kłóciła się z Witkacym, pisała teksty o sztuce nowoczesnej, śledziła to, co działo się w sztuce nowoczesnej lat dwudziestych i trzydziestych i specjalizowała w konstruktywizmie – to w tym jej przytoczonym wierszu właściwie tego nie widać. 
Vogel bierze tu na warsztat temat żałoby i opracowuje go w szalenie prosty sposób, wydawałoby się, że po dziecinnemu, zderzając dwa kolory – czarny i żółty. Jej wiersz operuje nie tylko tradycyjnymi odwołaniami do kultury, bo okres żałoby przedstawiony jest jako szarość, czerń sukni, jej zgrzebna forma. Dwanaś-
cie miesięcy pojawiających się kilka razy w anaforze podkreśla tradycyjny okres wspominania zmarłego – równo rok, jeśli był to ktoś z bliskiej rodziny. Żałoba to u niej przestrzeń pozbawiona życia, ograniczona, opisywana przede wszystkim jako przeżycie zmysłowe – zawężona perspektywa, bo o braku, o uporczywym trwaniu umysłu przy doświadczeniu cudzej śmierci mówi przede wszystkim skromna tutaj metafora spoglądania na blok. Smugi szarości śledzone wzrokiem mają uświadamiać właśnie to uporczywe trwanie, jakby ciało nie mogło się ruszyć sprzed okna, jakby nie miało siły, by wykonać ruch.
Ale ten wiersz opowiada też o zmianie – o zakończeniu żałoby, o jej rytualnym odłożeniu, wraz z suknią. Smutek, żal, pamięć kończą się, ich miejsce zajmują nadzieja, potrzeba wyjścia, pragnienie życia, ruchu, koloru. O tym, że owa zmiana ma charakter deklaracji, także mówi Vogel za pomocą sformułowań cielesnych –
odkładanie czarnej sukni kojarzy się tutaj ze zrzucaniem skóry, ale podąża za nim zmiana w tym, jak bohaterka percypuje kolory otaczającego świata, co odsyła nas do wyobrażenia żałoby jako czasu utraty zmysłów, a jej zakończenia – odzyskania sprawności, przywrócenia ich do równowagi. 
Zakończenie wiersza to także opowieść o przywróceniu mnogości, bogactwa, podatności na impulsy, na wielość i na różnorodność. Vogel pozostawia wrażenie niepokoju: wiele ciał oznaczać przecież może pragnienie wcielenia się w różne postaci, życia wieloma biografiami, ma też jednak zabarwienie seksualne: bo w bogactwie świata może się zawierać też pragnienie miłości albo seksualnego spełnienia, zanurzenia się w cudzych ciałach po pustce rocznej żałobnej abstynencji, afirmacji fizyczności po doświadczeniu utraty i opuszczenia. 
W tym pozornie jednak tradycyjnym wierszu, poza porządkiem afektywnym, tkwią dwie wielkie połączone tradycje: z jednej strony tradycja biblijna i kultura jidysz, wprowadzana przez język oryginału, a z drugiej – oczyszczone z dodatków retorycznych operowanie obrazem, odwołujące się do poezji modernistycznej, obie tak bliskie Vogel, choć pozornie przecież ze sobą sprzeczne. 
Debora Vogel, urodzona w żydowskiej zasymilowanej rodzinie, nie mówiła jako dziecko w jidysz, chodziła do austriackiej szkoły, a studiowała we Lwowie i pisała po polsku. Nauczyła się języka jidysz dużo później, a uznała go za własny dopiero w czasie studiów, w dużym stopniu pod wpływem Racheli Auerbach, z którą się przyjaźniła i którą uznawała za powiernicę, prosząc ją czasem, by sprawdzała jej teksty pod względem redaktorskim. Auerbach, jej rówieśnica, wciągnęła Vogel w kulturę jidysz, obie studiowały na Uniwersytecie Jana Kazimierza. Vogel wybijała się na tle kobiet swojej epoki – nie tylko obroniła doktorat z filozofii, uczyła psychologii czy aktywnie publikowała jako krytyczka, tłumaczyła teksty z jidysz na polski. Dzisiaj jest pamiętana głównie jako narzeczona Brunona Schulza, która wzorowała się na jego twórczości, a opór jej rodziny sprawił, że zerwała z genialnym, choć neurotycznym artystą. Większość jej zapisków, wierszy nieopublikowanych w trzech tomach wydanych za życia zaginęła we Lwowie, gdzie Vogel została zastrzelona w 1942 roku w sklepie, w czasie akcji likwidacyjnej getta. Nowi lokatorzy, wprowadziwszy się do jej mieszkania jeszcze w czasie wojny, spalili papiery zalegające w pomieszczeniach i piwnicy. Z ocalałej korespondencji wiemy jednak, że Vogel nie należała do kobiet uległych, i tradycyjnie usposobieni krytycy dopowiadają schematyczne rozwiązania biograficzne – jak podporządkowanie poetki matce w sprawie rozstania z Schul...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Polonistyka"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy