Dołącz do czytelników
Brak wyników

Książka na zakręcie

4 lipca 2019

NR 31 (Lipiec 2019)

Rewizja historii za pomocą obrazka – najlepsze powieści graficzne o charakterze historycznym

0 6

Nie ma sensu patrzeć na sztukę tworzenia komiksu w układzie wertykalnym, to znaczy zastanawiać się, czy należy do sztuki wysokiej czy popularnej, bo postmodernizm zniósł zupełnie takie podziały. 

Komiks nie musi opierać się wcale na energii prześmiewczej i drwinie. Często, dzięki temu, że dokonuje się w jego ramach transgresja, odwrócenie wartości i skupienie uwagi na szczególe, wydarzeniach z tła, staje się on medium pamięci historycznej, pomnikiem przypominającym o wydarzeniach.

Ich absolutnej nieużyteczności dowodzi zmiana, jaka dokonała się w poezji – tradycyjnie postrzeganej jako sztuka wysoka, wysublimowana i elitarna – połączyła się w ciągu ostatnich kilku lat z działalnością Rupi Kaur i innych poetek instagramowych i buduje milionową publiczność, chwytającą w pół słowa wiersze z tomu Mleko i miód (w których nie uświadczysz ani erudycji, ani subtelności, za to mocne mówienie wprost i dosadnie). Najlepsze komiksy, a właściwie powieści graficzne, posługują się takim rodzajem metafory, subwersji czy transgresji, że można by je było postawić koło największych arcydzieł literackich XX wieku. 


Margines jako centrum


Choć komiks wywodzi się z niszy, z kultury popularnej i do tego sekciarskiej, przez długie lata cieszącej się popularnością wyłącznie wśród wyznawców, od długiego już czasu funkcjonuje w głównym nurcie, o czym świadczy popularność historii o superbohaterach i rozpoznawalność takich marek, jak Marvel czy DC Comics. Komiks, nawet ten poważny, czerpie dzisiaj energię z tego swojego bękarciego, niskiego pochodzenia. Więcej mu wolno niż tym rodzajom sztuki i tym gatunkom, które od dawna funkcjonują w głównym nurcie. Takie ustawienie perspektywy daje więcej swobody twórczej, co najlepiej widać w komiksie Enki Bilala i Pierre’a Christina Fins de siècle. Jego druga część, zatytułowana Polowanie, rozgrywa się w Bieszczadach w 1983 roku. Francuscy twórcy snują opowieść opartą na schemacie historii alternatywnej, wymyślają bowiem zjazd partyjnych komisarzy z różnych krajów bloku wschodniego, którzy spotykają się na polowanie i popijawę. Opowieść o nich prowadzona jest z punktu widzenia postaci młodego tłumacza, który pośredniczy między wszystkimi zgromadzonymi a Szwanidze – politykiem gruzińskim, wybranym na kolejnego strażnika rewolucji. Odchodzącym w cień strażnikiem, niezatapialnym politykiem radzieckim jest Szewczenko – sparaliżowany częściowo starzec, weteran walk partyjnych, maczający palce w kolejnych rozgrywkach politycznych, anioł stróż przewrotów, ratujący lub skazujący na polityczny niebyt kolejnych komunistów z krajów satelickich. Każdy z uczestników owego nieformalnego szczytu coś mu zawdzięcza – równie często życie, jak i rozczarowanie, lekcję politycznego oportunizmu. To jego właśnie ma zastąpić młodszy partyjniak Szwanidze, fanatycznie podporządkowany Moskwie, zwolennik twardego kursu politycznego. Bilal wymyśla postać Szewczenki jako niemowę, który z powodu wylewu stracił czucie w zastygłej twarzy. Jednocześnie Christin, dzięki różnym paletom kolorystycznym, rysuje konsekwentnie dwa plany: bieżących wydarzeń (utrzymanych w tonacjach chłodnych, bieli – błękitu – szarości, bo takie kolory dominują w scenach polowania) oraz wspomnień wszystkich uczestników (w barwach ciepłych, jakby pordzewiałych, zdominowanych przez pomarańczowy – kolor rozkładu, przechodzącego we wściekłą czerwień krwi). W przypadku polityków z państw bloku w ramach retrospekcji widzimy właśnie przełomowe, wywrotowe wydarzenia z ich państw – 1937 w Polsce i wymordowanie polskiej KPP, stalinowskie porządki w 1945, 1956 rok na Węgrzech, 1968 w Czechosłowacji. Szewczenko wraca zaś obsesyjnie wyłącznie do twarzy jednej kobiety – ukochanej, która padła ofiarą rozgrywki w łonie partii w 1937 roku, aresztowana przez swoich własnych podwładnych na rozkaz Stalina. To wtedy Szewczenko traci wszystkie złudzenia. Okazuje się jednak, że wypoczynek w pięknym ośrodku rządowym, góry jedzenia i alkoholu nie rozrywce mają służyć, a walce. W czasie polowania Szwanidze zostaje zamordowany, bo jego sylwetkę w śnieżycy młody tłumacz myli z sylwetką niedźwiedzia. W gruncie rzeczy chodzi o ciekawą intrygę wszystkich partyjnych dygnitarzy, którzy chcą powolnego osłabiania komunistycznego aparatu, rozmontowywania układu, a Szwanidze ze swoją zaciętą szczęką fanatyka nie pozwoliłby na stopniowy rozkład, który jest ich celem. 

Wszystkie postacie i biografie wykorzystane w komiksie Fins de siècle to postacie realne, ich losy, wspominane w retrospekcjach, dokładnie pokrywają się z biografiami w encyklopediach. Ingerencja autorów polega tutaj na dodaniu pewnego scenariusza do wypadków, które nie są historykom znane. Szwanidze faktycznie zginął w tajemniczych okolicznościach w czasie polowania, był bardzo młodym, 40-letnim politykiem, w zawrotnym tempie zrobił karierę i był znany ze swoich radykalnie dogmatycznych poglądów. Bilal i Christin zamalowują tu zatem pewnego rodzaju białą plamę, dopowiadają spiskową historię do zdarzeń, faktycznie pachnących spiskiem. Dzięki temu, że robią to wszystko w ramach komiksu, nie muszą się nikomu tłumaczyć, chroni ich konwencja – kultura komiksu zasadza się bardzo mocno na wątkach alternatywnych, kontrkulturowych, teoriach spiskowych. Używają oni zatem naturalnej energii komiksu, by opowiedzieć o mechanizmach rozgrywki politycznej, zabierają te...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Polonistyka"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy