Dołącz do czytelników
Brak wyników

Książka na zakręcie

11 grudnia 2017

NR 12 (Maj 2016)

Miłość. Sprzedaż, kupno, wymiana

0 237

Miłość w literaturze to jeden z najtrudniejszych i najpiękniejszych tematów. Pościg za miłością zaś to najbardziej dramatyczna opowieść – jak pokazuje Pani Bovary Flauberta – łączy się w niej wątek społeczny i psychologiczny, widać całą głębię ludzką, także rozmiary upadku i nieszczęścia. Powieść o miłości nigdy nie jest tak naprawdę o miłości, ale też o wojnie, o świecie społecznym i jego porządku, o rozwarstwieniu, o kryzysie duchowym.

Te wszystkie tematy wyznaczają przecież granice Lalki Prusa – jednej z niewielu polskich powieści, która właściwie nie ma granic. Zakochany w Izabeli Wokulski staje się też jakimś wzorcem miłości nieszczęśliwej, modelem zakochanego walczącego o uczucie, ale skazanego na klęskę. Miłość zatem w literaturze stanowi pretekst do opowiadania o ludzkim losie, miejscu człowieka w świecie, jego kondycji duchowej i socjologicznych uwarunkowaniach. 

Śmietnik miłosny na rynku wydawniczym

Jednocześnie motyw miłości na rynku wydawniczym to najgorszy rodzaj kiczu, różowo-czerwony zapychacz, „odmóżdżacz”, jakiego nie wytwarza żaden inny temat. Dzieje się tak dlatego, że miłość to jeden z najtrudniejszych wątków i szalenie trudno go przedstawić w tekście. A ponieważ jest to też najbardziej atrakcyjny temat (lubiany przez czytelników, a więc pozornie prosty do opracowania, dający szansę na wysokie honoraria autorskie), więc przyciąga wielu pisarzy i tak Nicholas Sparks, Katarzyna Michalak, Stephanie Meyer czy inni pisarze-pocieszyciele „zajeżdżają” miłość doszczętnie. Opowiadanie o miłości współcześnie to dziedzina najbardziej skonwencjonalizowana – wszystkie chwyty fabularne przerabialiśmy już po kilkaset razy, najbardziej też nieszczera i skomplikowana marketingowo, bo na sprzedawaniu miłości i naszych marzeń o wielkim uczuciu wszyscy chcą zarobić. Wydawnictwo obiecuje nam nowe emocje, wzruszenie, uniesienie, posmak grzechu, a jednocześnie publikuje powieść znanego autora, kolejny tom z cyklu, przeokładkowane wydanie klasyki, powieść pisaną na wzór bestsellerów (choćby wszystkie klony Pięćdziesięciu twarzy Greya). Nie ma więc żadnych nowych uczuć i uniesień, a jedynie inne opakowanie znanych już historii, powrót do ustalonych konwencji, w rzeczywistości jedynie lifting tego, co znane, reklamowany jako jeszcze bardziej wciągający. Popatrzmy na ten układ statystycznie: ile Wichrów namiętności, Linii serc, Anatomii uległości trzeba napisać, wydać, sprzedać, kupić, żeby powstała jedna Duma
i uprzedzenie, jedne Wichrowe wzgórza, Dziwne losy Jane Eyre, Anna Karenina, Trędowata? Cała zaś ta rynkowa operacja odbywa się na klientkach – kobietach spragnionych kontaktu z inną rzeczywistością, potrzebujących uwolnienia od nudy codziennego życia, chwilowego zapomnienia. Wszystkich tych doznań dostarczą mocne narkotyki, ale większość z nas nie może jednak ich używać – sięgamy zatem po historię miłosną. I za naszą tęsknotę, zmęczenie, pragnienie pocieszenia płacimy… 34,90 zł. Tyle kosztuje wstydliwe oderwanie się od świata.

Miłość potrzebuje stelażu

Opowiadanie o miłości odbywa się dzisiaj w trzech rejestrach i każdy z nich jest interesujący z zupełnie innego powodu. 
Po pierwsze, mamy do czynienia z klasycznymi romansami, wśród których rządzą Nora Roberts, Danielle Steel, Linda Howard, Elisabeth Lovell – obecne na polskim rynku w przekładzie, w wydaniach kieszonkowych i twardych okładkach. Powieści historyczne, szpiegowskie, kryminalne, sentymentalne. Wszystkie fabuły występujące obok tematu miłości służą w przytoczonych przykładach jako stelaż dla romansu, nadają mu tempo, wprowadzają inne emocje, bardziej angażują uwagę czytelniczki, wymuszają sceny konfrontacji emocjonalnych, ale jednocześnie odbierają im czułostkowość. Operują jednak tylko kilkoma wariantami przebiegów fabularnych: w kryminale bohaterowie uświadamiają sobie swoje oddanie w chwili zagrożenia życia, natomiast wyznanie uczucia następuje zawsze po odkryciu zbrodni. W powieści szpiegowskiej moment perypetii, emocjonalnego konfliktu następuje wtedy, gdy jedno z bohaterów odkrywa pozornie podstępną grę drugiego, znów jednak wyznanie i oczyszczenie ma miejsce po rozwiązaniu zagadki. Wszystkie te romanse stanowią więc wariant na temat dumasowskiej powieści płaszcza i szpady, kryminału Agathy Christie, sensacji wymyślonej przez Roberta Ludluma, ale opracowanej w wersji „dla kobiet”. Kto przeczytał dziesięć romansów, tak jakby przeczytał wszystkie – każdy kolejny jest tylko inną wariacją wątków i fabuł poprzednich. 

Realizm podrabiany i fałszywe rozwiązanie

Drugi rejestr opowieści o miłości to powieści obyczajowe – używam tego pojemnego określenia, bo trudno jednoznacznie zakwalifikować ich fabuły oraz dlatego, żeby samej zdystansować się do tego gatunku, opanować własną niechęć. Anna Ficner-Ogonowska, Katarzyna Michalak, Małgorzata Kalicińska to autorki powieści, w których nie chodzi wcale o lekcję życia, o popularne opracowanie wybranych zagadnień filozoficznych, ale przede wszystkim o sprzedaż. Kilka razy słyszałam, że ich książki dają różnym osobom prawdziwe pocieszenie, jednocześnie opowiadają o prawdziwym życiu, czytelniczki chciałyby mieć taki dom nad rozlewiskiem albo mieszkać w Wiśniowym dworku, prowadzić małą restauracyjkę, hotel czy kawiarnię. Chciałabym przypuścić jadowity atak na te powieści z jednego tylko powodu (nie ma co pastwić się nad ich nędzną formą, bo to byłoby kopanie leżącego): sprzedają nam banalne historie, pokazują fałszywe rozwiązania (podróż do Indii po to, by uporządkować swoje życie w Polsce), rysują uproszczonych bohaterów, a wszystko to robią pod hasłem autentyzmu, prawdy, szczerości. Umówmy się, wyjazd za granicę nie rozwiąże kłopotów, które mamy na miejscu, nie jest też konieczny, żeby przeprowadzić remanent we własnej głowie i życiu. Nie o szczerość chodzi przecież w takich powieściach, a o poczucie bliskości z bohaterami, które zagwarantuje wysoką sprzedaż i wierność czytelniczek (powiem cynicznie – wierność to najwyższa wartość na rynku wydawniczym, bo gwarantuje wysoką sprzedaż wszystkich tytułów danego autora). Nie ma w tych zachowawczych, słodko-cukierkowych powieściach prawdziwych problemów, ale to, co polskie czytelniczki chciałyby przeczytać w pocieszycielskich tekstach: nie ma dzieci o skłonnościach homoseksualnych, prawdziwych patologii z biciem, piciem i molestowaniem. Nie ma prawdziwej biedy, ostrych konfliktów zawodowych, impotencji, uderzeń gorąca i klimakterium ze wszystkimi jego fizjologicznymi konsekwencjami, ohydnych i zapiekłych sporów rodzinnych, ciągnących się latami spraw o uznanie ojcostwa, zwykłej oziębłości. Autorki pseudo-obyczajowych powieści wypreparowują na drodze bardzo skomplikowanej selekcji takie zagadnienia i wątki fabularne, jakie są akceptowalne przez polskie, dość tradycyjne w swym światopoglądzie, społeczeństwo. Poruszają się po bezpiecznych terenach, ostrożnie montują swoje wielopostaciowe opowieści. To z tego pewnie powodu brakuje im już czasu, żeby doszlifować język i pogłębić sylwetki bohaterów. Moje oskarżenie wiąże się i z tym, że powieści te chcą udawać inne gatunki, podszywają się pod powieści obyczajowe, podczas gdy są historiami romansowymi w tym sensie, że oferują nam fałszywą wiedzę o świecie, że fabuła podporządkowana jest funkcjom pocieszycielskim, nie zaś realizmowi. 

A momenty były?

Trzeci rejestr na polskim rynku wydawniczym – romanse erotyczne i paranormalne, także istnieje głównie dzięki przekładom. Funkcjonuje jednak w wyraźniej opozycji do rejestru drugiego. To nieprawda, że Pięćdziesiąt twarzy Graya E. L. James otworzyło nowy nurt, bo ten istniał na rynku anglosaskim już wcześniej i przynosił ogromne zyski. Ten rejestr funkcjonuje jako rodzaj suplementacji do istniejącej już literatury, bo każdą fabułę można przecież przepisać, dodając jej tzw. momenty. 
I tak otrzymujemy szereg erotyczno-historycznych powieści, dla których punktem wyjścia jest Duma i uprzedzenie: o ile jednak u Jane Austen we wszystkich powieściach łącznie...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Polonistyka"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy