Forma i treść w literaturze najnowszej

Książka na zakręcie

Po co mi lektura, od której nie tylko nie spodziewam się pobudzenia, ale domagam się wręcz, by była łatwa? Przecież dziecko, które układa puzzle, zaczyna od prostych obrazków i dużych kawałków, stopniowo przechodzi jednak do coraz trudniejszych, by skończyć na obrazie zachodu słońca rozbitym na pięć tysięcy maleńkich skrawków. Jeśli haftuję, to zaczynam od łatwych obrysów, by w końcu wyszyć mandalę na obrusie do salonu. Tymczasem ta prawidłowość nie obowiązuje, jeśli chodzi o oczekiwania czytelnicze.

Pewnie nie raz usłyszeliśmy:  „To się łatwo czyta...”.  Albo też: „To się szybko czyta…”. W społeczeństwie, w którym zdolność czytania podlega atrofii, a nieczytanie można uzasadnić na różne sposoby, łatwość lektury i prostota tekstu stały się wartością i kryterium dobierania tekstów. Dodatkowo zaś pokutują inne jeszcze mity, ewidentnie związane z tym, że niewyrobiona grupa czytelnicza narzuca swoje gusta rynkowi wydawniczemu: esej jest za trudny, powieść musi mieć wartką fabułę, ale nie może przedstawiać zbyt dużej ilości bohaterów, ich imiona powinny być proste i wpadające w ucho. Wszystkie wątki należy doprowadzić do końca, czytelnika należy poruszyć, choć najlepiej wzruszyć do łez, sięgnąć do jego własnego doświadczenia lub też zaciekawić, prezentując świat odległy i egzotyczny. Autor powinien być fotogeniczny i chętny do kontaktu z czytelnikami, ma być widoczny, a jego opowieść autentyczna. Najważniejsze zaś, by powieść i reportaż mówiły nam coś nowego – bo przecież tylko poznanie, wejście w jakąś nową przestrzeń ma sens. Czytamy książki tylko na ważne tematy, nie sięgamy po książki zbyt skomplikowane. 

POLECAMY

Takich uwag przytoczyć można jeszcze wiele, nie ma jednak po co, wszyscy je znamy, wszyscy spotkaliśmy się z nimi na portalach internetowych, w których czytelnicy polecają sobie nawzajem wybrane tytuły. Wszystkie te banalne uwagi oznaczają zaś, że lubimy autorów, którzy nam nie zawracają głowy, to znaczy opowiadają jakąś niezbyt wymagającą intelektualnie historię w sposób, nad którym nie musimy rozmyślać. To właśnie paradoks, o którym się często zastanawiam: po co czytać, jeśli nie muszę nad tym pomyśleć? 
Po co mi lektura, od której nie tylko nie spodziewam się pobudzenia, ale domagam się wręcz, by była łatwa? Przecież dziecko, które układa puzzle, zaczyna od prostych obrazków i dużych kawałków, stopniowo przechodzi jednak do coraz trudniejszych, by skończyć na obrazie zachodu słońca rozbitym na pięć tysięcy maleńkich skrawk...

Pozostałe 90% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Polonistyka"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!

Przypisy