Dołącz do czytelników
Brak wyników

Książka na zakręcie

6 września 2019

NR 32 (Wrzesień 2019)

Filtr skóry – o ciele jako medium opowieści w literaturze

0 38

W wywiadzie dla „Tygodnika Powszechnego” Weronika Murek, młoda, ale uznana już pisarka, deklaruje, że nie lubi zajmować się kwestią cielesności w literaturze. Jednocześnie przyznaje, że owa niechęć zrodziła się w chwili, gdy ciągle musiała odpowiadać na pytania o cielesność, bo taki jest zasadniczy kontekst dla twórczości młodych kobiet: „Mogą cię zaprosić na niszową debatę o awangardzie, ale nawet tam pojawi się pytanie, jak się czujesz we własnym ciele i jak o nim myślisz, jak wpływa na to, co piszesz.

W jakimś sensie to kolejne uprzedmiotowienie: skoro już dorwałaś się, babo, do mikrofonu, to może spłać tę daninę publiczną i powiedz coś zza majtek, zza ciała. Najlepiej ponuro i narzędziami z jakiegoś romantycznego imaginarium”. Jej wypowiedź pokazuje zatem wyraźnie, że przeszliśmy daleką drogę – od lekceważenia problemów ciała i udawania, że między płciami nie ma różnicy, aż do wskazywania tej różnicy na każdym kroku. Czy powszechność tego zagadnienia świadczy jednak o naszej nowoczesności? Obawiam się, że droga ta nie jest tak uczęszczana, jak byśmy chcieli, że w narzucaniu tematu ciała kobietom widać kolejny rodzaj upodrzędnienia, kolejny opresyjny podział. Temat cielesności stał się modny, ale nie oznacza to wcale, by był on rozpoznawany i poważnie przez wszystkich traktowany, przeciwnie – to raczej kolejny rodzaj fetyszu, hasła powtarzanego bezmyślnie. Jednocześnie jest to temat modny i obowiązkowy wyłącznie dla kobiet, bo literatura męska swobodnie go lekceważy. Różnica w kulturze jest zatem taka, że ciało rozumiane jako zagadnienie intelektualne przypisano kobietom – to ich zadanie obowiązkowe, muszą się w jego sprawie czy w jego obronie i sytuacji wypowiadać. 

Rozumiem niechęć Murek – pisarki nowoczesnej, szukającej nowych wątków, próbującej odejść od utartych ścieżek, do zagadnienia cielesności, które jest na tyle wyeksploatowane już, że kojarzy się wyłącznie z porodowym banałem. Jak pokaże jednak krótki przegląd literatury poniżej, nie jest to odrobiona lekcja. Ale nie ma też powodu, dla którego miałaby ją odrabiać Weronika Murek. Literatura to nie zestaw tematów obowiązkowych dla wszystkich piszących. 

Ciało jako przedmiot

W literaturze pisanej przez mężczyzn ciało ujawnia się z reguły tradycyjnie, ale sposób jego przedstawienia determinowany jest zawsze przez płeć. Jeśli jest to ciało kobiece, to pojawia się ono z reguły jako obiekt, przedmiot zamknięty i tajemniczy, a przez to urokliwy. Tymczasem ciało męskie stanowi zawsze rodzaj pryzmatu, bo przez nie prowadzi droga do dalszej refleksji. Na ciele kobiecym dyskusja się kończy, na męskim – zaczyna. Nawet jeśli na kobietę patrzy rozkochane spojrzenie narratora powieści Jerzego Pilcha i jeśli w spojrzeniu owym dominuje adoracja, to autor koncentruje się na opisywaniu ciała młodego – takiego, które wydaje się interesujące, daje pole do romansu. Uwaga autora skupia się na sentymentalnych elementach miłosnych, stroniąc jednak od wulgarności. Otrzymujemy zatem rozbudowane opisy oczu, włosów, nóg – zawsze pięknych, ujmujących, pobudzających męską wyobraźnię do dzikich eskapad, których autor na szczęście czytelnikom oszczędza. Zamiast romansu i seksu pojawia się zatem ich zapowiedź, rodzaj napięcia i oczekiwania, nie zmniejsza on jednak szowinistycznego odium ciążącego na tej prozie. Szale wagi są tu także znacząco przesunięte: ciało męskie jest zawsze tylko jedno, to pełne wad, błędów i chorób ciało samego autora-narratora, podczas gdy ciała kobiece krążą wokół niego w liczbie hurtowej. Jego słabość dopełnia się za pomocą ich siły, jego brzydota za pomocą ich piękna, ale zawsze mogą one być tylko uzupełnieniem, słabszą i niesamodzielną stroną równania. Kobiety widziane przez zakochanego mają bowiem tylko jedną funkcję i jeden wymiar: pojawiają się, by wejść z nim w związek, opiekować się nim, nieść ulgę w cierpieniu. Nie mają innych zadań, ambicji, planów. Nie mówią nigdy swoim głosem – to zawsze narrator przytacza ich słowa, choć najczęściej pojawiają się jako manekiny, lalki w teatrze pamięci samego Pilcha, ożywiane za pomocą pojedynczych wspomnień. Ten ciężar perspektywy, przyjęte na potrzeby powieści zawieszenie reguł realistycznych widoczne jest zwłaszcza w późnych powieściach, jak na przykład w Zuzie albo czasie oddalenia – powieści określanej jako traktat miłosny. Powiedziałabym, że to raczej satyra, w której występuje sześćdziesięcioletni pisarz oraz zakochana w nim dwudziestoletnia prostytutka. Pilch hołduje tutaj tradycyjnemu, patriarchalnemu wyobrażeniu. Traktat ten bowiem opowiada o miłosnej relacji z perspektywy wyłącznie męskiej, w której Zuza jest przede wszystkim trofeum, za przeproszeniem młodym, świeżym mięskiem. Zawsze bawi mnie, gdy polscy czytelnicy zarzucają mizoginizm Michelowi Houellebecqowi, zapominając o Jerzym Pilchu, którego powieści od lat cieszą się niesłabnącą popularnością.
 
Od wulgarności i dosadności nie stroni za to Szczepan Twardoch, który na naturalistyczno-paternalistycznym stosunku do kobiecego ciała buduje swoje męskie imaginarium. Wtórność w sposobie przedstawiania kobiet staje się właśnie jednym z najpoważniejszych zarzutów, jakie stawia mu krytyka. W kolejnych powieściach sprowadza je wyłącznie do ciała, wydobywa zaś te funkcje, które są istotne z męskiego punktu widzenia. Ciało kobiece zostaje zatem ograniczone i sprowadzone wyłącznie do sfery seksualnej i reprodukcyjnej, które z reguły oddzielane są od siebie – z innymi kobietami jego bohaterowie uprawiają dzikie orgie, inne zaś stają się matkami dzieci oraz boginiami domowego ogniska. To zawężenie wydaje się tym boleśniejsze, że w powieściach Twardocha ciało i doznania cielesne wysuwane są na plan pierwszy, każdy bohater to w gruncie rzeczy chodzące i myślące mięso. Opisy mają charakter wybitnie sensualny, cała rzeczywistość percypowana jest przez ciało, każda idea abstrakcyjna przybiera fizyczną formę. Pierwszeństwo w świecie Twardocha należy się doświadczeniom cielesnym. W Morfinie ojczyzna metaforyzowana jest w postaci narkotyku, walka o władzę realizuje poprzez podporządkowywanie kolejnych ciał, niszczenie fizyczne, torturowanie przeciwnika, zabijanie – unicestwianie ciał wrogów. Właściwie każda sytuacja sprowadza się tu do sfery cielesnej: w Drachu inicjacja w śmierć polega na obserwowaniu zarzynania wieprzka, w Królu nieletni bohater obserwuje swego idola na ringu – analizuje wtedy jego przewagę fizyczną, podziwia piękne, męskie, silne ciało. Bohaterów kolejnych powieści Twardocha łączy także słaba kontrola nad ciałem i jego popędami. Złość, lęk, potrzeba wyjścia poza bezpieczną przestrzeń objawia się poprzez seksualne eskapady, na pierwszy plan wysuwają zaś pierwotne instynkty: głód i przemoc. Nawet bieda i bogactwo sprowadzone tu są do cielesności, uwypukla je sieć opozycji między ciałem zadbanym i zapuszczonym, ciałem sytym i głodnym, ciepłem i zimnem, odzieżą kosztowną i komfortową oraz cienkim perkalikiem czy żebraczymi szmatami. 

Ciało jako oś świata

Dokładnie odwrotnie dzieje się w literaturze pisanej przez kobiety: tutaj to ciało męskie nie zazna transcendencji, jest słabe, zawsze niebezpieczne, kalekie i brzydkie. Cielesna perspektywa dominuje w amerykańskich opowiadaniach Carmen Marii Machado i Kristen Roupenian, a także w nigeryjskiej powieści Ayobami Adebayo. Machado w centrum swoich tekstów stawia mocną bohaterkę, która zmaga się często z ciałem, jego odmiennością, poszukuje innych doznań, bo jest homoseksualna lub biseksualna. W relacjach z mężczyznami zawsze przegrywa, tom otwiera opowiadanie skupione na takim związku, w którym to mężczyzna prosi położną, by po porodzie założyła żonie jeszcze jeden dodatkowy szew, taki, który znów uczyni z niej praktycznie dziewicę. Machado krytykuje w ten sposób męski fantazmat, pożądanie kobiety wolnej od naleciałości wieku i doświadczeń. To, co jest naturalne po porodzie, nie jest tu akceptowane, kobieta musi swe ciało poprawić, naprawić właściwie, by spełnić męską fantazję. Roupenian w swoich opowiadaniach odwraca porządek siły, to raczej kobiety są tu agresorkami, to one wykorzystują męską skłonność do przemocy albo też traktują mężczyzn w kategoriach użyteczności. Ciało męskie służy temu, by nieść przyjemność, ale także stanowi źródło mrocznej satysfakcji, pozwala bohaterkom stosować przemoc, niszczyć i tłamsić. Mężczyzna okazuje się słabszy także w powieści Adebayo, która skupia się na parze stopniowo wykluczanej z rodziny i towarzystwa z powodu bezpłodności. W tradycyjnym nigeryjskim społeczeństwie sukces zawodowy żony nie ma znaczenia, wartość rodziny potwierdza się w liczbie potomstwa i to na kobiecie wyłącznie spoczywa obowiązek rozrodczy, na nią też spada całe odium. Mąż nie jest winny bezdzietności, rodzina podsuwa mu drugą żonę, od pie...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Polonistyka"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy