Samotność ginących – analiza wiersza Czesława Miłosza Campo di Fiori

Polski w praktyce

Dwa plany narracji

W wierszu Campo di Fiori Czesław Miłosz ponownie ukazał się jako świadek swoich czasów. Nie ma więc tu powodu, by nie dostrzegać, że jego intencją nigdy nie było skrycie się za abstrakcyjnym „podmiotem lirycznym”. W tym wierszu przemawia do nas poeta – nie jako byt idealny, ale konkretna osoba z krwi i kości, umieszczona w określonej sytuacji, która zdaje relację ze swoich wewnętrznych przeżyć. Stwierdzenie to wymaga jednak istotnego zastrzeżenia, właściwego każdemu tekstowi zawierającemu jakąś treść: przy każdym kontakcie z tym wierszem powstaje sytuacja apokatastasis, a więc odtworzenia obecności twórcy tekstu wobec jego każdorazowego odbiorcy. Tylko w tym sensie uczestniczy w tej sytuacji raczej twór naszych wyobrażeń (wspomniany podmiot liryczny) niż konkretny człowiek.

POLECAMY

W Rzymie na Campo di Fiori
Kosze oliwek i cytryn, 
Bruk opryskany winem
I odłamkami kwiatów. 
Różowe owoce morza 
Sypią na stoły przekupnie, 
Naręcza ciemnych winogron
Padają na puch brzoskwini.
 

Pierwsza część wiersza służy określeniu sytuacji – umieszczeniu całego wiersza w konkretnym planie sytuacyjnym – w konkretnym miejscu i czasie. To miejsce to Rzym, plac Campo di Fiori (Campo dei Fiori), a zatem „Plac Kwiatów”. Jakiś niesamowity optymizm ma wyrazić się przez codzienność tu opisaną: kosze oliwek, kosze cytryn, różowe owoce morza, naręcza ciemnych winogron, brzoskwinie. Wszystko to jest opisane albo jako skutek ludzkich działań, których możemy się jedynie domyślać, albo jako definiujące składniki sytuacji, która odgrywa się na naszych oczach: przekupnie sypią na stoły różowe owoce morza, to oni powodują, że na puch brzoskwini padają naręcza ciemnych winogron. W tym drugim wypadku poeta chce, byśmy zobaczyli przed sobą przekupniów – mamy wyobrazić sobie, jakby korzystając z oka kamery, jak ciemne winogrona całymi naręczami padają na brzoskwinie. Poetycka wizja zwraca naszą uwagę na jakieś zaszłości: na bruk opryskany czerwonym winem, bo przecież po białym nie byłoby tak oczywistego śladu, i na „odłamki” kwiatów. Bruk opryskany (czerwonym) winem musi dla wielu nasuwać analogię do opryskania ulicy krwią. „Odłamki” kwiatów konotują z „odłamkami” pocisków, ewentualnie jakiś budowli. Przecież alternatywą byłoby nazwanie „odłamków” „okruchami” lub „skrawkami”. Poeta nie musiał w ogóle dostrzec na Campo di Fiori żadnych plam na bruku ani odłamków kwiatów. Mógł pozostać w sterylnej, wręcz rajskiej, rzeczywistości koszy oliwek, cytryn, owoców morza, naręczy ciemnych winogron i brzoskwini. Ogólnie jednak stwierdzenie, że na rzymskim placu są też rozbryzgi wina i kawałki kwiatów, nie za bardzo mąci tę spokojną wizję. Może być tylko drobną przyczyną niezbyt odczuwalnego zaniepokojenia, wynikającego z ledwie dostrzegalnego zachwiania równowagi ustalonej na placu pow...

Pozostałe 90% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Polonistyka"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!

Dołącz do 5000 + czytelników, którzy nieustannie pogłębiają swoją wiedzę z zakresu skutecznego nauczania języka polskiego.

Otrzymuj co 2 miesiące gotowe narzędzia oraz podpowiedzi, jak przeprowadzić ciekawe zajęcia oraz jak angażować uczniów i podnosić ich aktywność.

710 artykułów online
12 lat doświadczenia
Dostęp online i offline
75 numerów archiwalnych
132 karty pracy
40 autorów – specjalistów
Czasopismo Polonistyka • Prenumerata już od 399 zł/rok

Przypisy

    POZNAJ PUBLIKACJE Z NASZEJ KSIĘGARNI