Nie jestem w stanie policzyć, ile razy usłyszałam podobne deklaracje. Za każdym razem brzmią trochę inaczej, ale wszystkie prowadzą do tej samej refleksji. Jakby między wrześniem a czerwcem istniała jakaś poczekalnia, w której trzeba wytrzymać, a dopiero później będzie można wrócić do siebie.
Pewnego dnia złapałam się na tym, że sama dokładam do tego swoją cegiełkę. Mówiłam uczniom: „Jeszcze tylko ten sprawdzian”, „Wytrzymajcie do końca semestru”, „Jeszcze chwila i będą wakacje”. Chciałam ich zmotywować, pokazać, że meta jest już blisko. Tyle tylko, że szkolnych „punktów końcowych” jest zaskakująco dużo. Zaraz po jednym sprawdzianie pojawia się następny, po jednym projekcie kolejny, a po zakończeniu roku szkolnego rozpoczyna się przecież następny.
Zaczęłam się więc zastanawiać, czego właściwie uczymy młodych ludzi. Planowania? Oczywiście. Organizacji pracy? Jak najbardziej. Zarządzania czasem? W pewnym sensie również. Uczniowie doskonale odnajdują się w szkolnym kalendarzu, w końcu to oni najlepiej wiedzą, kiedy trzeba oddać pracę, przygotować się do sprawdzianu czy rozpocząć powtórki do matury. Znacznie rzadziej mają jednak okazję zastanowić się nad tym, kiedy znaleźć przestrzeń na odpoczynek, relacje, własne zainteresowania czy zwykłą nudę, która także jest potrzebna (w końcu pobudza kreatywność). Mam wrażenie, że wielu z nich traktuje odpoczynek jak nagrodę, na którą trzeba sobie najpierw zapracować. Problem w tym, że szkolnych obowiązków nigdy nie ubywa, więc moment, w którym „już można”, nie nadchodzi.
Coraz częściej myślę więc, że jeśli szkoła chce przygotowywać młodych ludzi do dorosłego życia, powinna uczyć nie tylko analizowania tekstów kultury, rozwiązywania zadań czy pisania rozprawek. Powinna również pokazywać, że troska o własny dobrostan nie stoi w opozycji do nauki. Jest jednym z warunków, które pozwalają uczyć się mądrze i długofalowo. Czy szkoła uczy odpoczywać? A może, często zupełnie nieświadomie, uczy, że na odpoczynek trzeba sobie najpierw zasłużyć?
POLECAMY
School-life balance
Paradoks współczesnej szkoły polega na tym, że bardzo dużo uwagi poświęcamy organizacji czasu uczniów. Na początku roku szkolnego wspólnie zapisujemy terminy lektur i sprawdzianów, przypominamy o projektach, zachęcamy do systematycznej nauki, pokazujemy, jak rozłożyć materiał przed egzaminem. Trudno znaleźć nauczyciela, który nie powiedziałby choć raz: „Nie zostawiaj wszystkiego na ostatnią chwilę”. I bardzo słusznie.
Problem pojawia się jednak w momencie, o któr...
Pozostałe 90% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów
- 6 wydań magazynu "Polonistyka"
- Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
- Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
- ...i wiele więcej!
Dołącz do 5000 + czytelników, którzy nieustannie pogłębiają swoją wiedzę z zakresu skutecznego nauczania języka polskiego.
Otrzymuj co 2 miesiące gotowe narzędzia oraz podpowiedzi, jak przeprowadzić ciekawe zajęcia oraz jak angażować uczniów i podnosić ich aktywność.