Dołącz do czytelników
Brak wyników

Polski w praktyce

15 grudnia 2017

NR 18 (Maj 2017)

Zadania domowe – przeżytek czy konieczność?

0 93

Polska szkoła – mimo tylu reform – to nadal szkoła tradycyjna. Poczesne miejsce zajmują w niej prace domowe, zmora wielu uczniowskich pokoleń. Zadawane są już dzieciom w „zerówkach”, a z każdym rokiem nauki prac tych jest coraz więcej. Mimo że prawo oświatowe nawet nie zna takiego terminu, jak prace domowe, to zdaniem wielu nauczycieli są one konieczne.

Przecież ich odrabianie ma utrwalić, uporządkować i usystematyzować wiedzę zdobytą podczas lekcji w szkole. Poza tym, dzięki zadaniom odrabianym w domu, uczniowie wyrabiają w sobie nawyk systematycznej pracy i przygotowują się do sprawdzianów. To są argumenty tych, którzy bronią przekazu, jaki obowiązywał w literaturze pedagogicznej w 2. połowie XX w., brzmiący mniej więcej tak: Naukę domową ucznia dydaktyka traktuje jako integralną część prowadzonego przez szkołę procesu nauczania. Ma ona spełniać określone funkcje dydaktyczno-wychowawcze, które są ściśle powiązane z funkcjami realizowanymi przez poszczególne przedmioty. Proces nauczania nie ogranicza się tylko do lekcji. Praca domowa ucznia stanowi niezbędne dopełnienie pracy szkolnej. Bez tego uzupełnienia szkoła nie mogłaby realizować wyznaczonego programu. Nauka domowa, ukierunkowana przez nauczyciela, stanowi etap przygotowawczy do samokształcenia.

Współcześni nauczyciele doskonale wiedzą, że jeśli decydują się zadać pracę domową, rozwiązywanie zadań, wypełnianie zeszytów ćwiczeń, pisanie wypracowań i referatów itd., powinni ją świadomie zaplanować, tak by była: zgodna z celami lekcji, możliwa do wykonania przez każdego ucznia, nierozerwalnie związana z „nacobezu”, zawsze sprawdzona i opatrzona komentarzem, nieoceniana za pomocą stopni (obecne przepisy nie pozwalają na stawianie oceny niedostatecznej za brak zadania domowego), włączająca rodziców.

Tyle mówi teoria, a jak jest?

Według ankiety sporządzonej przez Organizację Współpracy Gospodarczej i Rozwoju, polskie piętnastolatki spędzają nad odrabianiem lekcji w domu średnio 7 godzin tygodniowo. Badanie „Dzieci po szkole – wolne czy zajęte” – przeprowadzone w lipcu 2016 roku na grupie 1022 rodziców dzieci w wieku 6–12 lat przez SW Research na zlecenie platformy edukacyjnej Squla.pl – wykazało, że w zerówce i klasach I–III prace domowe zadawane są już 2/3 dzieci, a blisko co czwarte dziecko w tak młodym wieku spędza na ich odrabianiu ponad 3 godziny dziennie. W klasach IV–VI wszystkie dzieci mają zadawane prace domowe i ponad połowa z nich spędza na ich odrabianiu do 2 godzin dziennie, a 15% dzieci aż do 4 godzin. 

Praca domowa zlecana dzieciom do zrobienia poza lekcjami to sprawa indywidualna każdego nauczyciela. Nie każdy jednak wyznacza ją świadomie i w sposób przemyślany tak, by uczniowie i rodzice znali jej cel. Zadawanie do domu to często rutynowa czynność, odbywająca się według schematu:

przerobiony na lekcji materiał -> konieczność jego utrwalenia -> praca domowa

Co więcej, niemal każdy nauczyciel uważa, że jego przedmiot jest najważniejszy, więc nierzadko zadaje bardzo dużo zadań do domu, bez konsultacji ze swoimi kolegami nauczającymi czegoś innego. Największym jednak kuriozum jest zadawanie prac domowych „za karę”, co wcale nie jest takie rzadkie w polskiej szkole. Raporty IBE z ostatnich lat pokazują, że sami nauczyciele mają z zadaniami domowymi problemy. Często prac domowych nie sprawdzają. Nawet nie pytają dzieci, czy miały z nimi kłopoty. Zadają, bo wiedzą, że dziecko trzeba przyzwyczajać do pracy w domu, ale nie zastanawiają się, co to wnosi do procesu dydaktycznego. I na tym właśnie bazują przeciwnicy prac domowych, głosząc, że są one zbędnym...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Polonistyka"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy