Dołącz do czytelników
Brak wyników

Polski w praktyce

5 lipca 2019

NR 31 (Lipiec 2019)

Jak opowiadać wciągające historie? Podstawy storytellingu
Część 3. Wizualność opowieści

0 93

Susan Sontag napisała w latach 70., że na skutek ekspansji fotografii ludzie stali się narkomanami obrazów. Od tamtego czasu nasze uzależnienie od bodźców wizualnych znacząco się pogłębiło. Coraz bardziej immersyjne filmy, seriale, gry komputerowe zrobiły swoje. Storyteller powinien o tym pamiętać podczas projektowania swojej opowieści.

Przekładając to na język praktyki – chodzi o to, żeby nasza story była plastyczna, sugestywna, żeby podsuwała oczom odbiorców (albo ich wyobraźni, jeśli mówimy o literaturze, postach, podcastach czy przemówieniach) wyraziste obrazy. Dlaczego? Dlatego, że one sprawiają przyjemność, intensywniej wciągają nas w opowieść, łatwiej zapadają w pamięci. Poza tym – obrazy to nasz naturalny, codzienny pokarm, musimy go spożywać w dużych ilościach, także w trakcie percypowania opowieści. Nawet detale, mikroobrazki potrafią skutecznie zahaczać uwagę naszej publiczności.

Przykład. Ponad pół roku temu przeglądałem nowy numer „Esquire’a”. Zacząłem czytać krótki artykuł o Jamesie Pattersonie, „najlepiej zarabiającym pisarzu na świecie”. W ostatnim zdaniu leadu napisano: „Pierwsze zarobione pieniądze wydał na frytki (były przesolone)”. Według mnie to doskonały retoryczny drobiazg. Niepozorny, ale ciekawie przykuwający uwagę. Mamy ważną sytuację życiową, pierwszą pensję, która została zderzona, po pierwsze, z dość trywialnym zakupem (frytki, a nie coś poważniejszego), po drugie, z precyzyjnym „zjawiskiem”, czyli z przesolonymi frytkami, co przecież sprawia, że nagle czujemy ten charakterystyczny smak – kto nie jadł przesolonych frytek?! – uśmiechamy się lekko, a może nawet myślami przenosimy się do jakiegoś McDonalds’a albo smażalni ryb nad morzem. To nawiasowe wtrącenie było znakomitym pomysłem. Stworzyło obraz, który – co istotne – pobudził także inne zmysły.

Zaczepne drobiazgi


W ramach ćwiczenia zatrzymajmy się przy drobiazgach, które nazwę „zaczepnymi drobiazgami”.

Skupcie się teraz, proszę, na chwilę i przypomnijcie sobie detale, które utkwiły wam w pamięci i dzięki temu cały czas pamiętacie o jakiejś historii, bohaterze, scenie, emocji itd. Zanotujcie je i spróbujcie na własną rękę rozgryźć ich mechanizm oddziaływania – to się potem przyda podczas pracy.

Kilka słów o moim ulubionym „zaczepnym drobiazgu”.

W Lalce Bolesława Prusa znajduje się taki oto passus. (Może pamiętacie? Jest związany z kolacją u Łęckich). „Mikołaj zaczął podawać potrawy. Wokulski bez najmniejszego apetytu zjadł kilka łyżek chłodniku, zapił portweinem, potem spróbował polędwicy i zapił ją piwem. Uśmiechnął się, sam nie wiedząc czemu, i w przystępie jakiejś żakowskiej radości postanowił robić błędy przy stole. Na początek skosztowawszy polędwicy położył nóż i widelec na podstawce obok talerza. Panna Florentyna aż drgnęła, a pan Tomasz z wielką werwą począł opowiadać o wieczorze w Tuileriach, podczas którego na żądanie cesarzowej Eugenii tańczył z jakąś marszałkową menueta.

Podano sandacza, którego Wokulski zaatakował nożem i widelcem. Panna Florentyna o mało nie zemdlała, panna Izabela spojrzała na sąsiada z pobłażliwą litością, a pan Tomasz... zaczął także jeść sandacza nożem i widelcem.

«Jacyście wy głupi!» – pomyślał Wokulski, czując, że budzi się w nim coś niby pogarda dla tego towarzystwa. Na domiar odezwała się panna Izabela, zresztą bez cienia złośliwości:

– Musi mnie papa kiedy nauczyć, jak się jada ryby nożem.

Wokulskiemu wydało się to wprost niesmaczne”.

Podkreśliłem zdanie, które do dzisiaj dobrze pamiętam, cenię, lubię i które uważam za majstersztyk w dziedzinie storytellingu. „Zaatakował nożem i widelcem rybę” – w tym słowie („zaatakował”) zawiera się i komizm, i tragizm, jest w nim trochę smutku, ironii, zażenowania opisywaną sytuacją; wręcz filozofii. Dyskretnie złośliwe zachowanie Wokulskiego zamieniło się dzięki temu „atakowi” w niemal militarną operację wymierzoną w styl życia tej fascynującej klasy społecznej. Prus udowadnia tu, że jest mistrzem sugestywnego pisania.

Co ciekawe, do tego właśnie fragmentu nawiązał Marek Krajewski w jednej ze swoich powieści kryminalnych. Fakt ten stał się przyczynkiem do wymiany zdań między pisarzem a Jerzym Borowczykiem w trakcie pewnego wywiadu (wybaczcie drobną pomyłkę kolegi co do nazwy ryby).

„J. B.: Byłem pewien Prusa, ponieważ zdanie, w którym Mock atakuje węgorza dwoma widelcami…

M. K.: Tak, to jest aluzja do sceny, w której Wokulski atakuje nożem i widelcem rybę, co wzbudza dezaprobatę panny Łęckiej. Łęcka mówi wtedy do swojego ojca: Musisz, papo, przy okazji wyjaśnić panu Wokulskiemu, jak się je rybę nożem i widelcem. Na to Wokulski odpowiada: Widziałem baronów jedzących baraninę gołymi rękami, co trochę imponuje Izabeli Łęckiej.

J. B.: Tam jest potem mowa o tym, że on pewnie odkocha się do końca kolacji.

M. K.: Tak. W najnowszej powieści użyłem sformułowania Prusa dama stara jak grzech śmiertelny [śmiech]” [podkreślenia moje – M. L.].

Bardzo wymowne jest to, że Krajewski, charakteryzujący się niezwykle obrazowym stylem, czerpie inspirację od swojego dziewiętnastowiecznego kolegi po piórze.

Do czego w związku z tym zmierzam?


Inspiracje z XIX wieku


Do tego, że niesłychanie ważnym punktem odniesienia dla storytellerów (chcących podnieść stopień wizualności swoich historii) są właśnie utwory dziewiętnastowiecznych prozaików

Wrócę na chwilę do Sontag, która w swoim słynnym eseju O fotografii wspomniała parę razy o wybitnych epikach z tamtego okresu. Oto jeden z ciekawszych fragmentów, posłuchajcie:

„Chwyt Balzaka polegał na wyolbrzymianiu szczególików niczym na powiększeniu fotograficznym, na zestawianiu niepasujących do siebie cech lub obiektów niczym w fotograficznej kompozycji: zyskawszy w ten sposób wyrazistość, wszystko może się łączyć ze wszystkim. Według Balzaka, prawda o jakimś środowisku mogła się ujawnić dzięki pojedynczemu materialnemu szczegółowi, choćby najbardziej błahemu i pozornie przypadkowemu. Całe życie można streścić w przelotnej pozie” [podkreślenia moje – M. L.]. Jak widzimy, dzięki wizualnemu detalowi, dzięki zoomowi po prostu, można uzyskać istotne efekty również na wyższym – refleksyjnym – poziomie percepcji. Fotograficzna migawka niekiedy koduje w sobie jakąś „prawdę” na temat takiego czy innego zjawiska. Znakomitym przykładem może być przecież Wokulski, który je rybę nożem i widelcem. 

Łatwo zamienić tę scenę w fotografię.

Oto widzimy mężczyznę, który z dziwnym grymasem wbija nóż w sandacza, wywołując tym samym na twarzac...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Polonistyka"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy