Dołącz do czytelników
Brak wyników

Polski w praktyce

8 lipca 2019

NR 31 (Lipiec 2019)

Literatura w przestrzeni miejskiej

0 76

Jest lato. Lipcowa aura sprzyja spacerom. Wyjdź z domu! Przestrzeń miejska oferuje Ci wiele literackich atrakcji: usiądziesz na „Karuzeli z madonnami”, podejrzysz, co pisze Stanisław Władysław Reymont siedzący na kufrze, poczytasz ze ściany… Gotowy? Chodźmy!

Pomnikowa literatura


W wielu miastach polskich stoją pomniki literatów. Często oprócz tego, że oglądamy brązowy wizerunek danego twórcy, możemy również przeczytać jakąś jego pracę lub jej fragment. Zatrzymani w jednej pozie artyści albo właśnie piszą jakiś tekst (na przykład Reymont w Łodzi), albo mają porozrzucane prace na stoliku (Osiecka w Warszawie), albo trzymają w dłoni kartkę z przesłaniem (Grechuta w Opolu), albo odłożyli gotową już pracę (Szymborska w Kórniku) lub też słowa artystów wypełniają ich kapelusze, płaszcze i inne części ubrania (Herbert w Tarnowie). Na taki spacer zapraszam – na przechadzkę po miastach polskich, by poznać „pomnikową literaturę” – słowa wyryte w brązie.

Zaczniemy od Łodzi, od ulicy Piotrkowskiej. Tam spotkamy siedzącego na kufrze Władysława Stanisława Reymonta. Gdy zajrzymy mu przez ramię, przeczytamy: „Łódź się budziła… Olbrzymie fabryki… budziły się z wolna, buchały płomieniami ognisk… zaczynały żyć…”. Tak, to fragment Ziemi obiecanej. Noblista w ten sposób upamiętnił Łódź w swojej powieści. W mieście tym czeka na nas również Julian Tuwim. Zamyślony, zapatrzony w stronę placu Wolności poeta prawą dłonią obejmuje jakąś książkę. Podejrzymy, co jest mu tak bliskie? Na grzbiecie zobaczymy wyryty tytuł Kwiaty polskie. Mamy na dziś lekturę obowiązkową, którą wskazał nam milczący łódzki poeta.

To nie koniec literackiego spaceru po fabrycznym mieście. Skierujemy się w stronę ulicy Włókienniczej (kiedyś Kamiennej). Tam zobaczymy płaskorzeźbę-fontannę, przedstawiającą kochanków, którzy chowają się przed deszczem pod trzymanym nad głowami płaszczem. Obok zakochanych wyryte są słowa: „…Kochankowie z ulicy Kamiennej/ pierścionków, kwiatów nie dają…/ Kochankowie z ulicy Kamiennej/ wcale Szekspira nie znają./ Kochankowie…”. To fragment utworu Kochankowie z ulicy Kamiennej Agnieszki Osieckiej. Płaskorzeźba ta przypomina o pobycie poetki  Łodzi w latach 1957–1962. 

Z pomników poczytamy również w Opolu. Wystarczy wejść na Wzgórze Uniwersyteckie. Tam powitają nas: Marek Grechuta, Agnieszka Osiecka, Czesław Niemen, Jerzy Grotowski, Jeremi Przybora, Jerzy Wasowski, Wojciech Młynarski, a w pobliżu, na schodach do gmachu Collegium Maius, także Jonasz Kofta. Możemy usiąść obok Marka Grechuty i wyczytać ze zrulowanej kartki, którą trzyma w dłoni, że „Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy”. Przejdziemy kilka kroków do Starszych Panów. Na ławeczce między Jeremim Przyborą a Jerzym Wasowskim zobaczymy porozrzucane kartki, z których wyczytamy, że „Piosenka jest dobra na wszystko,/ Piosenka na stopę za niską,/ Piosenka podniesie ci ją…”. Przeczytamy również słowa: „Starsi Panowie, Starsi Panowie/ Starsi Panowie Dwaj,/ Już szron na głowie,/ Już nie to zdrowie,/ A w sercu ciągle maj…”. Na Wzgórzu Uniwersyteckim w Opolu, jak już wspomniałam, spotkamy wielu artystów, ale tylko z pomników niektórych możemy odczytać brązowe słowo. Na przykład nie poznamy ani jednego wersu Agnieszki Osieckiej, mimo że z kolan poetki spada całe mnóstwo kartek – niestety pustych. Jeśli chcemy poznać „pomnikową literaturę” artystki z Saskiej Kępy, musimy pojechać do Warszawy. I właśnie tam się teraz udamy, wprost na Pragę-Południe, skrzyżowanie ulic Francuskiej i Obrońców.   

Czeka tam na nas poetka. Siedzi przy stoliku, na którym rozłożone są cztery kartki. Każda zapisana tekstem Agnieszki Osieckiej. Poznamy między innymi treść utworów Za Bieruta Nowa Huta, Małgośka, Kamień z serca. Pozostajemy w stolicy, gdzie przy Krakowskim Przedmieściu siedzi na ławeczce Jan Twardowski. Na kolanach trzyma książkę, po której pełznie pomnikowa biedronka. Uwiecznione zostały również luźna torba i laska. Obok skromnego księdza jest wolne miejsce. Można usiąść, odwrócić głowę lekko w lewo i zobaczyć na oparciu ławeczki wyryte słowa Twardowskiego: „Można odejść na zawsze,/ by stale być blisko”.

 

 

 

Po spacerze po stolicy udamy się na południe kraju. Naszym celem będzie Tarnów. Tam stoi ławeczka poetów, którą odsłonięto w 2004 roku. Siedzą na niej Zbigniew Herbert, Agnieszka Osiecka i Jan Brzechwa – tak zadecydowali czytelnicy Biblioteki Publicznej. Oni sprawili, że to właśnie ci artyści stali się brązowymi mieszkańcami ich miasta. W Tarnowie poczytamy sporo pomnikowej literatury. Gdy dokładnie przyjrzymy się siedzącej na ławeczce Agnieszce Osieckiej, przekonamy się, że wokół ronda jej kapelusza wyryte są słowa: „Choćbyś odszedł z miasta,/ będę czekać tu…/ Tak jak wierna gwiazda/ będę czekać tu”. Z jej sukni przeczytamy dalszy ciąg utworu Będę czekać, czyli: „Będę czekać tu/ przez czterysta wiosen/ i sto długich zim/ będę czekać tu/ w mieście tym…” oraz fragment tekstu Wielka woda: „I tylko taką mnie ścieżką poprowadź,/ gdzie śmieją się śmiechy w ciemności/ I gdzie muzyka gra, muzyka gra, muzyka gra”. Po prawej stronie Osieckiej siedzi Jan Brzechwa. Towarzyszą mu różne zwierzątka, na przykład pod lewą dłonią schronił się żółw, pod marynarką próbuje schować się żaba, a za poetą skrywa się kaczka. Na plecach tarnowskiego Brzechwy zapisane są znane wszystkim słowa: „Nad rzeczką opodal krzaczka/ Mieszkała kaczka-dziwaczka,/ Lecz zamiast trzymać się rzeczki/ Robiła piesze wycieczki./ Znosiła jaja na twardo/ I miała czubek z kokardą./ A przy tym, na przekór kaczkom,/ Czesała się wykałaczką. (…)/ Martwiły się inne kaczki,/ Co będzie z takiej dziwaczki?”. Trzecim poetą siedzącym na ławeczce w Tarnowie jest Zbigniew Herbert. Ten współczesny artysta zastygł z lekko uniesioną głową, z zapatrzonymi w górę oczami oraz podniesioną ku sercu ręką. Z lewego rzędu jego marynarki przeczytamy fragment wiersza Chciałbym opisać: „Chciałbym opisać najprostsze wzruszenie/ radość lub smutek/ ale nie tak jak robią to inni/ sięgając po promienie deszczu albo słońca/ chciałbym opisać światło/ które się we mnie rodzi/ ale wiem że…”. Na tym urywa się wiersz wyryty na pomniku Zbigniewa Herberta w Tarnowie. Nie dokończony tekst utworu zachęca do poznania pozostałej części, wręcz prowokuje do tego, by zgłębić tajemnicę, o czym wie współczesny poeta, a co nie zostało zapisane w brązie. Przy każdym poecie siedzącym na tarnowskiej ławeczce znajdziemy skrzynkę, w której zobaczymy zbiorki poezji i inne dzieła danego artysty. Możemy na przykład usiąść obok Zbigniewa Herberta, wyciągnąć ze skrzynki jego Raport z oblężonego Miasta i inne wiersze i przeczytać mu Pana Cogito o cnocie lub Potęgę smaku…

Kiedy już poznamy utwory z pomnikowych ubrań (marynarek, kapeluszy) Agnieszki Osieckiej, Jana Brzechwy i Zbigniewa Herberta, zejdziemy w dół ulicą Wałową i tam, na rogu jednej z kamienic, spotkamy tarnowianina Romana Brandstaettera, który trzyma w dłoni fajkę i ze spokojem przygląda się przechodniom. Z lewej klapy jego płaszcza przeczytamy fragment wiersza Pieśń o Bożych zegarach: „…Nic się nie dzieje przedwcześnie,/ I nic się nie dzieje za późno,/ I wszystko się dzieje w swym czasie,/ Wszystko…/ Wszystkie uczucia, spotkania,/ Odejścia, powroty, czyny, zamiary,/ Zawsze właściwą godzinę biją Boże zegary”.

 

 Można powiedzieć, że Tarnów jest miastem literatury. Spotkamy tam pomniki wielu artystów. Te wspomniane powyżej zostały wykonane przez tarnowskiego rzeźbiarza, Jacka Kucabę, który nie tylko pozwolił nam spojrzeć w oczy Osieckiej czy Herbertowi. Umieścił on również na pomnikach fragmenty utworów, a obok ławeczek skrzynki na książki. Dzięki nim możemy przeczytać teksty literatów; poznać „pomnikową literaturę”.

Naszą wyprawę w poszukiwaniu brązowych słów zakończymy w Wielkopolsce, konkretnie w Kórniku. Tam czeka nas spotkanie z noblistką. Wisława Szymborska stoi przy promenadzie w płaszczu i kapeluszu, oparta lewą ręką o ławkę. W prawej, schowanej z tyłu, trzyma kartkę z tytułem utworu Kot w pustym mieszkaniu. Bohater tego wiersza siedzi dumnie na ławeczce, na kilku kartkach. Kiedy się nad nimi nachylimy, zobaczymy wyryte w brązie fragmenty wspomnianego wiersza: „ (…) Ktoś tutaj był i był,/ a potem nagle zniknął/ i uporczywie go nie ma./ Do wszystkich szaf się zajrzało./ Przez półki przebiegło./ Wcisnęło się pod dywan i sprawdziło./ Nawet złamało zakaz/ i rozrzuciło papiery./ Co więcej jest do zrobienia./ Spać i czekać. (…)” oraz „Niech no on tylko wróci,/ niech no się pokaże./ Już on się dowie,/ że tak z kotem nie można”.

 

 Czytanie ze ściany


Czytać możemy nie tylko z pomników. Są w Polsce miejsca, gdzie literaturę zapisano na ścianie. Kolejny raz przemierzymy kraj. W tym przypadku naszym celem stało się słowo zapisane na murze, czyli literacki mural. Naszą wycieczkę, tak jak poprzednio, zaczniemy od Łodzi. Nie jest tajemnicą, że z miastem tym związany był Julian Tuwim. Nie dziwi więc fakt, że oprócz jego pomnika spotkamy tam również mural, który jest swobodną interpretacją utworu poety. Namalowany został przez Grzegorza Gonsiora na budynku mieszczącym się przy ulicy Roosevelta 17. Autor przedstawia przekrój głowy poety, która jest wypełniona abstrakcyjnymi myślami, oraz dłoń zapisaną frazami z poematu Kwiaty polskie. Na ścianie nie tylko zobaczymy zilustrowany utwór łódzkiego poety, lecz także przeczytamy z niej fragmenty jego dzieła. Słów nie będzie na kolejnym muralu związanym z Julianem Tuwimem. Praca wykonana przez grupę Etam Crew mieści się na ścianie kamienicy przy alei Politechniki 16. Przedstawia staruszkę tulącą kurę. Inspiracją do powstania tego obrazu był wiersz W aeroplanie, w którym czytamy: „W aeroplanie/ Miała babcia kurkę,/ Kurkę-złotopiórkę,/ Wesołą kokoszkę,/ Zwariowaną troszkę (…)”. 

W Łodzi obejrzymy również mural przedstawiający podobiznę Janusza Głowackiego. Obraz ten zobaczymy na ścianie budynku przy ulicy Targowej 39. Wykonał go Andrzej Pągowski, przyjaciel literata. Autor elementem swojego dzieła uczynił również napis, który można traktować jak tytuł. Jest on dwuznaczny i zmusza do refleksji. Brzmi: „i jak tu żyć bez Głowy?”  

Literackich murali nie brakuje również w stolicy. W Warszawie obejrzymy między innymi dzieło ścienne Big Book Festiwal, które znajduje się na murze w warszawskim parku Morskie Oko. Na malowidle pojawiły się wizerunki międzynarodowych i polskich artystów, takich jak: Swietłany Aleksijewicz, Zadie Sm...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Polonistyka"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy